Skip to content

Singielka made in Poland

Otagowano jako: Obserwacje

Małym dziewczynkom nie wolno siadać przy rogu stołu? To wróży staropanieństwo. W Andrzejki zawsze Twój but był pierwszy przy futrynie? To znaczy, że szybko wyjdziesz za mąż. No gratuluje! Na ślubie przyjaciółki złapałaś welon? Super, powinnaś już układać listę gości na własne wesele. Nadal jesteś sama? Cóż trzeba było przy tym rogu nie siadać. Przecież mamusia upominała.

Urbandictionary definiuje starą pannę: „niezamężna kobieta w podeszłym wieku, zwykle wariatka”. Można dodać zgorzkniała dewotka, która przeżywszy w życiu rozczarowania, zamyka się w swoim świecie. Niemiła, otyła i zdziwaczała. O ile na Zachodzie ten stereotyp zniknął zupełnie, w Polsce nadal pokutuje.

Samotna dziewczyno według naszych rodzimych standardów Twoja przyszłość nie wygląda różowo. Zapewne wylądujesz w kawalerce otoczona kotami, kwiatami w doniczkach oraz różnorakim sprzętem kuchennym. Czekają Cię samotne wieczory z lodami oraz Netflixem dla towarzystwa. W jeszcze gorszej rzeczywistości będziesz mieszkać z rodzicami. Na wakacje jeździć do Ciechocinka z owdowiałą ciotką, albo nigdzie nie pojedziesz. Będziesz miała zaburzony styl ubierania. Na końcu zwariujesz całkowicie z braku seksu – moja prywatna diagnostyka.

Polskie społeczeństwo nadal z niechęcią spogląda na niezamężne kobiety po 30 roku życia. Jeszcze szybciej je ocenia jako te wybrakowane, co to im się życie nie ułożyło. Jakby gdzieś był zapisany schemat, jak ma się życie układać? Prosto? Krzywo? Wspak? Inni twierdzą, że mają pecha, albo żonatego kochanka. Kolejni, że pewnie lesbijki, ale nie chcą się przyznać. Matko! Jak łatwo jest oceniać tak z boku. Naprawdę.

Nadal wartościujemy pozycję kobiety przez pryzmat mężczyzny, który przy niej stoi. Przez wartość obrączki, którą ma na palcu. Dlatego tłum babć, cioć, matki, przyjaciółki oraz Pani Zosia z warzywniaka na rogu próbuje znaleźć naszej tytułowej starej pannie męża. Ja na szczęście nie miałam dziwnej sytuacji, nikt nie próbował mnie umówić na randkę ze starszym panem lub wiejskim bykiem rozpłodowym. Wszystko przede mną. Oczekuje z niecierpliwością. I’m just joking.

W ogóle nikt nie bierze pod uwagę, że może to być niezależna decyzja kobiety. Społeczeństwo się rozwija, ale poglądowo to czasem mamy głęboki zaścianek. Myślę, że jest to o wiele bardziej widoczne w małych miejscowościach i wsiach. W miastach jednak jest trochę więcej swobody, ale podkreślam tylko trochę. Całkiem nie dawno spotkałam się z opinią, że samotni ludzie rozwijają pasję, by zapomnieć o pierwszej i najważniejszej funkcji człowieka, mianowicie rozmnażaniu – naprawdę opinia była wygłoszona w ten deseń. Cudem nie udusiłam jej autorki.

Nasze koleżanki z Ameryki uśmiałby się słysząc, te polskie herezje. Przecież mamy czasy gdzie małżeństwo jest passe. Natomiast trendy jest zdobywać świat i poszerzać horyzonty. Kobiety zeszły z traktorów (i dobrze!), a ruszyły na podbój świata. Jesteśmy na wszystkich krańcach świata z plecakiem i uśmiechem na ustach. To nie jest bajka, takie są realia, nie wiem, dlaczego w kraju nad Wisłą nie mogą się zakorzenić? Kult matki polki? Kobietki powoli zaczynają nienawidzić ten mit, ale boją się o tym mówić publicznie, bo nie wypada powiedzieć, że rodzicielstwo to nie jest najszczęśliwszy okres w życiu. W naszej kulturze nie można, bo obelgi pod ich adresem ukamienują je żywcem.

W tym tygodniu tak mi przeszło przez myśl, że może spieniężyć to wszystko, co mam, wyjechać do ciepłego kraju. Nie wiem, czym się zajmę. Może sprzedażą lodów, bo chodzi plotka, że ludzi, którzy je sprzedają wszyscy lubią. Oczywiście mam na myśli lody jako towar, a nie usługę, bo tej drugiej nie będę mogła opodatkować, zresztą aspiracje mam większe.Do Włoch wyjechać? W Italii, Włoszki robiące karierę są powszechnie szanowane. Z kolei społeczeństwo nie toleruje „mammone” – maminsynka mieszkającego z matką pomimo swojej wysokiej pozycji społecznej. Każdy kraj ma własne heheszki?

Gdziekolwiek będę, kimkolwiek się stanę grunt to żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami. Nie słuchać podszeptów drugich osób, bo zawsze łatwo doradzać z boku. Gorzej włożyć czyjeś buty i przejść się ścieżkami tej osoby, upadać i powstawać w tych samych momentach. Czasem może się okazać, że nie w swoich butach nie potrafimy zrobić nawet kroku. Tym samym jak dziękuję za dobre rady, bo czasami nimi jest piekło wybrukowane.

Reasumując singielki wszystkich krajów, olejcie nieudolne swatki, porady rodem z serialu „Moda na sukces”. Idźcie cieszyć się życiem. Nie ważne czy na krańcach świata. W pokoju dzielonym z kocurem. U kosmetyczki. Czy z książką w zaciszu własnej sypialni, albo z przystojniakiem na „one night stand”. Ważne, by po swojemu!