Skip to content

Siła kobiet

Otagowano jako: Relacje

„Kobieta, kobiecie, kobietą” – tak kiedyś stwierdził mój znajomy jako podsumowanie relacji w stricte sfeminizowanym środowisku. Mi analogicznie skojarzyło się motto z Medalionów Zofii Nałkowskiej „Ludzie, ludziom zgotowali ten los”. Aż się trochę wystraszyłam tego porównania, bo jest mocne. Nie chce opowiadać jak Jurek Owsiak po tragedii w  Gdańsku o faszyzmie. To już było. Wszyscy z lekcji historii powinnyśmy wiedzieć, że nie skończyło się to dobrze. Nie róbmy powtórek. Może wyciągnijmy wnioski?

Z łezką w oku stwierdzam, że kobieca nienawiść ma się dobrze. Mam wrażenie, że ostatnio przeżywa swój renesans. Kobieta jest najbardziej surowa, najmniej wspierająca i najbardziej mściwa względem innej kobiety w szczególności, gdy czuje się zagrożona.  Prawdę potwierdzono już naukowo? A może prawda z życia wzięta?

Oczywiście, niechęć pomiędzy kobietami istnieje od wieków. Kłóciły się nasze prababki, matki i my również drzemy przysłowiowe koty. Mam tylko takie smutne wrażenie, że ostatnio coraz mniej mamy ciepłych uczuć względem siebie… Feministki obrażają kobiety z konserwatywnymi poglądami. Tradycjonalistki wyzywają feministki. Bezdzietne drwią z matek. Rodzicielki z kolei atakują bezdzietne lambadziary. Pracujące kontra te na zasiłkach. Mogłabym tak jeszcze przez dwie kartki wymyślać, ale mi się nie chce. Dzielimy się na grupy, każda z nich ma niestety swoich ultrasów, wiecie tych co wrzeszczą i robią zadymę. Szczególnie w internetach pod hasłami: „spotted madka” czy „bezdzietna lambadziara”. Ja podsumuje krótko! Pieprzenie!

Pamiętacie tę kampanie? Jesteśmy piękne? Jasne. Jednak ta fotografia pokazuje wyraźnie, że jesteśmy różne, ale moim zdaniem równe. Wyzywamy się, ale gwarantuje na sto procent, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Mogę teraz napisać, że wszystkie łączy nas okres, pochwa i cycki. Jednak nie tędy droga. Myślę, że najbardziej łączy nas chęć bycia kochanym przez drugiego człowieka. Niezależnie od naszych poglądów, koloru skóry, grupy krwi czy wzrostu chcemy być kochane. Ma być w naszym życiu ktoś kto będzie przysłowiowym wsparciem i oparciem. Człowieka do którego zadzwonimy o pierwszej w nocy, a on powie jestem i słucham. Może przyjaciółka?

Kobieca przyjaźń jest piękna, ale i skomplikowana. My czynimy ją skomplikowaną przez  nasze kobiece nastroje i foszki. Jednak ja nauczyłam się je tolerować, przecież sama je miewam. Potrafię powiedzieć przepraszam, wstałam dziś lewa nogą, jutro postaram się wstać z drugiej strony łóżka i będzie git! Nasza kobieca przyjaźń jest wyjątkowa, ponieważ możemy ją zawrzeć na każdym etapie naszego życia. Przeżywamy ją wielokrotnie, jako dziewczynki, nastolatki, młode matki, pracownice, emerytki, siostry, studentki itp. Jedne są pielęgnowane od  lat. Inne rozchodzą się z upływem czasu.

Jak byłam młodsza myślałam, że przyjaciel jest po coś, nie wiem po co, ale ma jakieś zadanie. Teraz wiem, że nie. W sumie nawet nie można mówić, że przyjaźń jest po coś, bo wtedy może szybko wygasnąć. Tak naprawdę nie ma definicji przyjaźni. Z nią jest jak z miłością. Czujesz ją i już. Występuje wtedy, gdy akceptujesz wybory drugiej osoby. Mało tego wspierasz ją w działaniach, ale wiesz kiedyś też powiedzieć, że dotąd i nie dalej. Jeśli zależy nam na drugiej osobie to wspieramy, jesteśmy, akceptujemy.

Wracając do nas bab. To Drogie Czytaczki chce Wam przypomnieć, że naszym obowiązkiem jest  się wspierać. Taka Girl Power! Jako dziewczyny powinnyśmy być dla siebie dobre, popychać się wzajemnie do przodu. Potrzebujemy kobiecego wsparcia i kobiecych społeczności, więc musimy je tworzyć. Niezależnie od naszej sytuacji rodzino – ekonimiczno – bytowej. Podkreślam kolejny raz, że jesteśmy różne, ale równe. Przestańmy się dzielić na grupki, bo gwarantuje, że jedna od drugiej może się wiele nauczyć. Może zagoniona matka złapie trochę luzu singielki. Z kolei ta druga nauczy się od matki polki zorganizowania. A może będzie totalnie inaczej. Pewna jestem jednego, że jeśli damy sobie szansę możemy zdobyć więcej niż wiecznie ujadając jedne na drugie. To nie zaprowadzi nas nigdzie.

Nie zmuszę nas, byśmy się pokochały, ale mogę poprosić, byśmy się szanowały. Może warto odpuścić wrednej koleżance z pracy? Dać spokój tej z drugiego piętra? Lambadziary odpuszczą matkom? Odwrotnie też? Nie myśl o tej kobiecie w pociągu, że wygląda beznadziejnie? Nie komentuj ubioru innej. Spróbuj chociaż raz w tygodniu powiedzieć coś miłego dziewczynie niby po drugiej stronie barykady. Co Ty na to?

Unlimited WordPress Theme by Compete Themes