Skip to content

Miłość przez internet

Otagowano jako: Obserwacje, i Relacje

On chce seksu. Ona marzy o ślubie. On to Rysiu. Ona to Kasia. Oboje leżą na kanapie, nie przepraszam sofie z Ikea. Oglądają netflix, laptop stoi na stoliku Lack, również Ikea. Wiecie, to te małe stoliki, w różnych kolorach, najbardziej uniwersalny mebel, każdy posiada. W Ikea znajdziesz bez najmniejszego problemu. Złożysz bez instrukcji obsługi. Można na nim siedzieć, jeść obiad lub traktować go jak dodatkowy stopień przy zawieszaniu firan (mój innowacyjny patent). Rysiu i Kasia  popijają wino z butelki, zagryzają chipsami. W domu syf, w lodówce światło a pranie z kosza domaga się umieszczenia w pralce. Prać, nie prać? Może zamówić nowe ciuchy na Zalando? Kasy mało, ale im mniej cyferek na koncie, tym łatwiej się wydaje walutę. Należy sobie humor poprawić. Banki oferują debety, karty kredytowe, pożyczki. Wystarczy tylko jeden telefon, podanie nazwiska i peselu.Nie, Kasia i Rysiu nie są parą. Pewnie mieszkają na jednym z tych nowych osiedli, co deweloper na prędce wybudował. Wiecie na takim ładnym blokowisku, z pastelowymi korytarzami, przeszklonymi windami, ochroniarzem za rogiem. W nowych budynkach, które za pięćdziesiąt lat będą starymi deskami. Najwięcej w nich  tajemnic kryje parking podziemny. Można tam spotkać dilera. Sąsiadkę z 127 na małym tête-à-tête z trenerem personalnym, który dba o formę klientki. Oj, dba!  Tutaj też ucieka przykładny ojciec rodziny, gdy chce zadzwonić  do tej drugiej. Może to Warszawka, Wrocław, Kraków, Lublin, Poznań lub Wólka Mniejsza, byleby blisko dużej metropolii. Inwestycje są tam intratne.

Leża i wegetują, marzą, chcą zmiany. Niestety, żadnego przystojniaczka nie można zamówić przez internet. Kurier nie dostarczy męża wprost pod drzwi. Na spontaniczną znajomość z kurierem też nie ma co liczyć, bo przesyłkę zostawi u ochroniarza. Żony nie zamówisz na Joom czy Aliexpress. No dobrze,  dmuchaną lalkę tak, ale ona nie zrobi loda i nie przygotuje jajecznicy na śniadanie. Z nudów przeglądają Tindera. Prawo. Lewo. Nie z nudów, ale z nadzieją. Prawo. Lewo. Super Like. Prawo. Lewo.

Mechanizm „Lubię to” bardzo zakorzenił się w codziennym funkcjonowaniu. Nie uważacie? Podoba mi się – palec w prawo, nie podoba mi się – palec  w lewo. Nieskomplikowane. W ten sposób na Tinderze tworzy się bazę potencjalnych kandydatów do rozmowy, która odbędzie się tylko wtedy, jeśli również spodobasz się drugiej osobie. Szybka i prosta selekcja na podstawie wyglądu – upraszczające czy uwłaczające?

Można się w tej chwili upierać, że to drugie, ale w codziennym życiu też funkcjonujemy za zasadzie – prawo, lewo. Ocena drugiej osoby na podstawie atrakcyjności fizycznej jest uwarunkowana ewolucyjnie – kiedyś na podstawie wyglądu można było ocenić zdrowie oraz potencjał rozrodczy. Dzisiaj możemy ocenić to samo, plus stan konta. Jesteśmy wzrokowcami, oceniamy na przysłowiowy pierwszy rzut oka.  Kategoryzujemy. Często nie ponosimy z tego faktu żadnych konsekwencji.

Ludzie na portalu randkowym mogą stworzyć iluzję, wykreować idealne życie. Kasia i Rysiek pragną, by ich przesunąć w prawo, więc wybierają najlepsze zdjęcia. Kaśka wrzuca zdjęcie w skąpym bikini, takim z majtkami zawiązywanymi na sznureczki po bokach. Szkopuł tkwi w tym, że to zdjęcie sprzed dziesięciu lat, teraz  sznureczki się ledwo stykają. Rysiek kupił drogi rower szosowy, raz się przejechał, na szczęście uwiecznił wielokrotnie tą przejażdżkę, ma co wrzucić na profil. Rower stoi na wspominanym powyżej parkingu podziemnym, kusi złodziei. Ludzie stwarzają iluzję, bo głupio pokazać w social mediach kanapową wegetację. Nie wypada. Należy realizować pasje. Zaczynam wyczuwać zbliżające się rozczarowania…


A teraz gorzka pigułka rzeczywistości. Jak pokazują, badania socjolożki Jenny van Hooff ludzie dają pozwolenie na kłamstwa na portalach randkowych, ale tylko sobie. U drugiej osoby jest to niewyobrażalne oszustwo, które oburza. No tak, najbardziej irytują nas u innych, własne wady, do których nie chcemy się przyznać. Niestety niepokojące są wyniki dalszych badań. Mężczyźni uważają, że inny wygląd kobiety niż na zdjęciu jest jawnym złamaniem zaufania, jako zadośćuczynienie chcą seksu. Kobieta przeważnie się zgadza, bo się boi, że jeśli nie spełni, jego zachcianki to on znajdzie zaraz inną bardziej chętną. Zgadza się z nadzieją na coś więcej. Niestety. W nocy sztama, rano twarz nieznana.

Dlaczego Kasia i Tomek nie zalogują się do rzeczywistości? Może dlatego, że Tinder daje poczucie władzy. Tak, władzy. Daje złudne poczucie odpowiedzialności. Namiastkę kierowania własnym życiem. Przecież wybiera się potencjalnego dawce kodu genetycznego. Ewentualnie potencjalnego dawce orgazmu. Chociaż wieść gmina niesie, że to też wątpliwa sprawa. Ja zdania nie mam, dawno nie sprawdzałam. Rzeczywistość.

Dodatkowo apka serwuje nam brak akceptacji, spotkanie z odrzuceniem, rozczarowania podczas bezpośrednich spotkań, oczekiwanie rekompensaty seksualnej, spotkanie się z kłamstwem czy przestępstwem, które mogą prowadzić do obniżenia poczucia własnej wartości, lęku przed bliskością oraz utraty wiary w znalezienie prawdziwej miłości. Smutne.

Aplikacja uzależnia. Już kiedyś pisałam, że dokopałam się do badań, które udowodniły, że niektóre aplikacje  są stworzone na podobnych zasadach jak automaty do gier hazardowych. Dla mnie najlepszym potwierdzeniem tego faktu jest, że Steve Jobs zabraniał korzystać z pewnym funkcji telefonu własnym dzieciom. Co jak co, ten facet się na tym znał!

Co z Kasią i Ryśkiem? Mają dwie opcje wyboru. Off-line lub On-line. Jaką podejmą decyzję zależy tylko od nich. Ja może od siebie dodam, że publikacje naukowe pokazują, że podejście do portali randkowych się zmienia. Badacze z Chicago, czyli małżeństwo Cacioppoa w 2012 r. twierdzili, że małżeństwa par, które poznały się w internecie są trwalsze, niż tych w realu. Z kolei badania z 2016 r. przeprowadzone przez von Hooff ukazują, że znajomości internetowe to raczej jednonocne przygody. Jakie będą kolejne badania? Takie jak moje obserwacje, że wszyscy skorzystamy jeśli zaczniemy żyć off-line. Przed logowaniem na portal randkowy powinien być baner „Uwaga! Grozi depresją lub chorobą weneryczną”.

Przy tworzeniu tego wpisu wspierałam się:

  1. John T. Cacioppoa, Stephanie Cacioppoa, Gian C. Gonzagab, Elizabeth L. Ogburnc, and Tyler J. VanderWeelec (2012) „Marital satisfaction and break-ups differ across on-line and off-line meeting venues”.
  2. Jenny van Hooff (2016) „Men on Tinder think they have a „license to use unattractive women as they see fit”.
  3. Praktyką własną.
  4. Setką rozmów z innymi ludźmi. Jeśli chcesz porozmawiać zapraszam na Social Media (Facebook, Istagram).



Unlimited WordPress Theme by Compete Themes