Skip to content

Metamorfozy

Otagowano jako: Inspiracje

Niedawno przeczytałam, że kobiety można podzielić na dwie kategorie: ładne i brzydkie. Niby oczywista oczywistość, ale autor tej tezy, dodatkowo stwierdził, że jeśli brzydka dostanie pieniądze, to będzie ładna. Zafunduje sobie urodę. Ja się z tym nie zgadzam. Fakt, kobiety można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to ładne. Druga to ładne, ale potrzebujące małej zmiany, najczęściej sposobu myślenia. Waluta nie gra tu dużej roli. Jest potrzebna duża doza motywacji i ciut silnej woli.

Kłania się tutaj Proszę Państwa taki straszny termin jak poczucie własnej wartości. Można je mieć zaniżone albo zawyżone. Ja mam zmienne, zależy od nastroju. Nie mam zamiaru cytować znanych psychologów, bo nie chce mi się szukać teorii. Ciotka Wikipedia podaje w przystępnym sposób, następującą definicję, poczucie własnej wartości to stan psychiczny powstały na skutek elementarnej, uogólnionej oceny dokonanej na własny temat. Samoocena to uogólniona postawa w stosunku do samego siebie, która wpływa na nastrój oraz wywiera silny wpływ na pewien zakres zachowań osobistych i społecznych. Moim zdaniem należy jeszcze dopisać, że silny wpływ, na poczucie naszej wartości mają inni ludzie. Nie jest ono neutralne, ani samoopisem. Zapisują je rodzice, przyjaciele, telewizja, prasa, gwiazdy insta, snapa oraz inne współczesne wyznaczniki trendów.

Osoby o niskiej samoocenie myślą, że są brzydkie. Czasami naprawdę nie są atrakcyjne, innym razem są przepiękne. Tak naprawdę jest to totalna bzdura, ponieważ nie ma jednego określonego wzoru piękna kobiecego. W felietonie pt. „Idealne piękno” pisałam, jak zmieniał się na przestrzenni wieków, więc odsyłam do źródła, nie będę się powtarzać. Myślę, że zapisów, dotyczących definicji prawdziwego piękna, jest tyle ilu autorów.

A teraz uwaga, będę głosić dobrą nowinę. Poczucie własnej wartości, czyli samoocena nie jest człowiekowi dana raz na zawsze. Zmienia się wraz z wiekiem albo samodzielnie można ją zmienić. Ponieważ każdy, podkreślam każdy człowiek, ma w sobie coś magicznego, wyjątkowego i niepowtarzalnego. Nie ma ideałów, ale nie ma też kompletnych zer, więc Droga Czytaczko, nie jesteś kompletnym zerem. Mam też szczerą nadzieję, że nikt z takimi myśleniem nie zawitał na tę stronę. Jednak jeśli, to wiedz, że to, co myślisz o sobie to tylko wyobrażenia, które możesz zmienić.

Zmiana nastawienia nie jest prosta, ale wierzę, że moją stronę czytają ambitne i przedsiębiorcze kobiety, więc dla Was to pikuś. Drogie dziewczynki (i chłopcy, bo cały czas wierzę, że czytacie tę stronę) teraz będzie mini poradnik jak zwiększyć poczucie własnej wartości. Na początek proponuje wyznaczyć sobie cel, tylko błagam realny. Ja wiem, że nigdy nie wejdę w rozmiar S, bo na moją sylwetkę, nawet w najlepszej formie, ten rozmiar jest za mały. Zdaję sobie też sprawę z tego, że nigdy nie dostanę Nagrody Nobla, ale schudnąć siedem kilo i napisać książkę mogę. Realizacja celu niesie ze sobą zmianę, więc w drugiej kolejności zalecam wykluczyć z towarzystwa toksyczne osoby, które podcinają skrzydła. Przeanalizujcie kto przyjacielem a kto wrogiem, jest to bolesne, ale przynosi pozytywne korzyści. Teraz najtrudniejsza część zadania zmień sposób myślenia. Można! Koncertuj się, na tym, co w sobie lubisz. Masz piękne włosy? Zacznij je podkreślać. Masz ciekawe hobby? Powiedz o tym innym. Jeśli jakaś negatywna myśl wpadnie Ci do głowy, zastąp ją od razu pozytywną, szybko i stanowczo. Pamiętajcie też pracować nad własną postawą, mowa ciała zdradza bardzo wiele szczegółów. Ja dobrze wiem, jakie jest moje zachowanie, gdy nie jestem pewna siebie. Nie zdradzę Wam, walczę z nim, więc przeważnie chodzę wyprostowana z dumnie podniesioną głową.

Pięknie napisałam, couchowe slogany. Może się przydadzą, mnie nie! Dla mnie sprawa jest prosta, bo ja bardzo skomplikowana jestem, więc w życiu potrzebuje prostych rzeczy. Jeśli kuleje mi poczucie własnej wartości, bo mam za dużo kilogramów, to wyrzucam słodycze z domu i po prostu nie jem! Słodyczy rzecz jasna, nie jem, a nie wcale. Jeszcze zapierdzielam na siłowni. Jeśli mam kompleks, bo czegoś nie umiem, to zaczynam się tego uczyć. To proste jak konstrukcja cepa. Naprawdę. Masz nie ładne uszy? To zakryj je nową fryzurą. Będzie ok. Jeśli nie, to zaciszne gabinety psychologów czekają. Nie ma się czego wstydzić. Gabryśka (moja psiapsióła – pisałam już o niej) uważa, że teraz być w terapii jest bardzo modne, przecież wszystkie gwiazdy Hollywood mają osobistych terapeutów. Iść na terapię, być niczym gwiazda szklanego ekranu. Dobre! W Polskim wydaniu też się sprawdzi.

Od początku tego wpisu błąka mi się po głowie pewna Polska aktorka, którą nie dawno minęłam w jednej z poznańskich galerii handlowych, a dokładnie Centrum Handlu i Sztuki Stary Browar. Mianowicie mowa o Dominice Gwit. Wspominana aktorka pewnie z Teatrem Kwadrat do Poznania zawitała. Pani namiętnie chudnie, tyje. Zawsze podkreśla, że świadomie. Uśmiechnięta od ucha do ucha, zadowolona. Jaki z tego morał? Naprawdę możesz wszystko zmienić od wagi po kolor rzęs. Wuchta waluty Ci nie jest do tego potrzebna. Jedyne czego potrzebujesz to decyzji, działania oraz poczucia, że kroczysz odpowiednią drogą. Wszystko to będziesz miała, jeśli zrobisz to dla siebie.

Reasumując ja idę od jutra na dietę. Zapytajcie mnie za kwartał jak mi idzie. Skouchowałam się. Tu nadawała Kinga Ł. Pozdrawiam.

Unlimited WordPress Theme by Compete Themes