Skip to content

Metamorfozy vol 2 (Recenzja kosmetyków Lily Lolo)

Otagowano jako: Inspiracje

Piętnaście lat minęło jak jeden dzień… I dostałam zaproszenie na zjazd klasowy. Tak, proszę Państwa, piętnaście lat temu otrzymałam świadectwo dojrzałości. Niesamowite. Wydaje się, że to było wczoraj. W wydarzeniu ktoś wkleił zdjęcie klasowe, jeśli wskazać na nim najbrzydszą dziewczynę w szkole, to będę ja. Bezsprzecznie. Nie żartuje. Nadwaga, tłuste włosy, warkocz, aparat na zębach, źle dobrane ciuchy, wieczny grymas na twarzy. Kosmetyki? Szminka? A co to takiego?

Piętnaście lat minęło, nie jak jeden dzień. Po tamtej dziewczynie z warkoczem nie ma już śladu. Jak to się stało? W telegraficznym skrócie: dużo motywacji, trochę złości, ciut optymizmu, duża doza wytrwałości. Reasumując „Nu, pogodi!”.

Miałam też dobrego duszka, mianowicie Gabryśkę. Stylistkę numer jeden, nie tylko moją, bo dziewczyna ma wyczucie smaku jak mało kto. To jej zawdzięczam swój niepowtarzalny kolor włosów, fryzjera też, ale o tym innym razem. Całkiem nie dawno Gabryś oddała mi swoje podkłady, teraz używa minetalnego, który jest super, ekstra, hiperrewelacyjny. Ja do tematu podeszłam jak do jeża. Podkład sypki? Jak tego używać? Kosmetyki mineralne? Przecież mineralna to jest woda…

Zadajesz pytanie, dostajesz odpowiedź, z którą przyszła do mnie firma Costasy – oficjalny dystrybutor kosmetyków mineralnych marki Lily Lolo wywodzącej się z Wielkiej Brytanii. W swoim asortymencie oferuje bogaty wybór kosmetyków naturalnych, nieposiadających takich „ulepszaczy” jak mało popularne obecnie parabeny, nanocząsteczki i inne dziwne rzeczy. Nie ma w nich tablicy Mendelewa, więc skóra może sobie swobodnie oddychać. Co jest naprawdę, ale naprawdę zajebiste.

Wiecie, czego się bałam, zaczynając przygodę z podkładem mineralnym? Tego, że nie będę potrafiła go w prawidłowy sposób nałożyć, że porobię sobie pędzlem stempelki na skórze. Jednak nie taki wilk straszny jak go malują, już za drugim razem opanowałam sztukę nakładania. Oczyszczona twarz, kremik nawilżający, krem BB. Na tak przygotowaną twarz, nakładam pędzlem Kabuki (krótki pędzel do nakładania suchego makijażu), delikatnie wcierając puder. I co? Rewelacja? Powaga! Ja się zakochałam. Nie wracam już do płynnego pudru. Podkład mineralny Lily Lolo sprawił, że mam piękną jedwabistą cerę. Nie warzy się na twarzy, nie zbiera w zmarszczkach, nie brudzi wszystkich ubrań. Dla mnie niepodważalnym atutem jest to, że po utrwaleniu  pudrem transparentnym z tej samej linii, daje radę od piątej rano do długich godzin popołudniowych. Znalazłam swój top one.

Dziewczyny wszystkie kosmetyki Lilu Lolo, możecie zamówić na stronie Coastasy, która mnie zaskoczyła. Czym? Tym, że kolory są dokładnie opisane, naprawdę oddają rzeczywistość. Zdziwiłam się. Wybrałam sobie pomadkę French Flirt, zgodnie z opisem jest w stonowanej ciepłej czerwieni.  To jest pomadka, która powinna znaleźć się w torebce każdej kobiety, taka do zadań specjalnych. Dopełni stylizację dzienną, wieczorową. W przypadku spontanicznej randki wyciągasz ją po prostu z torebki. Mężczyzn będzie oczarowany. Tak w ogóle to ja jestem największą fanką czerwonej szminki. Atutem tej jest uniwersalny kolor oraz nie wysusza ust. Nie zjadłam jej też z kolacją, trzeba co jakiś czas poprawić, ale ze spokojem. Mam jeszcze błyszczyk High Flyer, do rudzielca pasuje idealnie. Powiem Wam, że chyba jeszcze sobie zamówię Big Bang, bo ten głęboki fiolet nie daje mi spać. A! Zapomniałam, na stronie możecie też zamówić próbki podkładów, zdecydowany plus! Porady, jak i co wybrać też są. Zajrzyjcie. Wszystko mam oznaczone na istagramie, cienko mi z nim idzie, więc jeśli mnie zaobserwujecie, to będzie git! Jeśli nie to będę musiała przeżyć.

Teraz najważniejsza rzecz, mianowicie cena. No dobra, nie jest to podkład za dwie dychy, ale też nie jest za dwie stówy. Biorąc pod uwagę, że naprawdę wystarczy go nie wiele na wiele, to moim skromnym zdaniem się opłaca.

Chciałam dodać wiarygodności mojemu wpisowi, więc napisałam do Gabryśki czy widzi jakieś minusy minerałów. Cytuje wiernie z oryginałem „minus to tylko taki, że jak nie zamknę dobrze opakowania, to się rozsypuje”. Dziewczyny pamiętajcie dobrze zamykać kosmetyki, szkoda, by się rozsypywały po podłodze.

Jeśli ktoś ciekawy czy będę uczestniczyć w zjeździe, to nie. Tamtej dziewczyny już nie ma. Tamtego życia też nie. Kto za mną tęsknił przez te lata, ten się odezwał. W twarzoksiążce można szybko mnie znaleźć. Po latach zrozumiałam, że zmieniałam się dla siebie, nie dla innych. Nie potrzebuje tym epatować. Jest ok.

Wy, jeśli macie ochotę na małą przyjemność, która może Was zainspiruje, do zmiany to polecam minerały. Niby przypadkiem, ale ja się z nimi zaprzyjaźniłam.

Unlimited WordPress Theme by Compete Themes