Skip to content

Kobieto jesteś eko?

Otagowano jako: Obserwacje

Jakiś czas temu robiłam zakupy w Rossmanie (lakowanie produktu), wybierałam podpaski, oczywiście (oczszędność!) w promocji, ale nie Alweys, bo one raczej mi nie służą, nie zaskakują mnie swoją miękkością, wręcz w ich przypadku trudno mówić o miękkości. Nagle za regału wyskoczyła kobieta z pytaniem „Czy wiem jak długo rozkłada się jedna podpaska?!”. Nie wiem, ale myślę, że kilka sekund, przecież co to za problem rozłożyć podpaskę?

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że jesteście na sobotnich zakupach, a tu otrzymujecie informację, że kobieta średnio w ciągu całego swojego życia zużywa około 130 kg produktów do higieny intymnej – przeciętnie od 8.000 do 17.000 tamponów i podpasek. Miesięcznie w Polsce 10 milionów kobiet produkuje 150 milionów zużytych podpasek higienicznych, po roku zdołałyby dziewięciokrotnie wyłożyć nimi cały równik kuli ziemskiej. Używanie standardowych tamponów i podpasek, tak jak większości gotowych produktów, które możemy kupić w markecie, ma niekorzystny wpływ na środowisko, zarówno na etapie produkcji, jak i w procesie utylizacji. Tradycyjne tampony i podpaski, stosowane przez większość kobiet są niesterylne, pełne toksycznych chemikaliów i przez to potencjalnie groźne dla zdrowia kobiet. Jednak jest na to złote rozwiązanie! Proszę sobie kupić podpaski wielokrotnego użytku, które owa Pani własnoręcznie szyje w odpowiednio dostosowanym rozmiarze. Zapomniałam tylko dopytać jak bierze pomiar. W celach higienicznych wystarczy opłukać w zimnej wodzie, a potem wyprać w pralce ze zwykłym praniem. A fuj!!! Już widzę, jak płuczę ją w pracy, wkładam do woreczka, a potem nieszczęsna podpaska spędza cały dzień ze mną w mojej pięknej skórzanej (tak, skórzanej) torebce.

Biorąc pod uwagę, że od jakiegoś czasu postanowiłam produkować mniej plastiku, zaczęłam korzystać z butelki Dafi (kolejne lakowanie produktu). Dlatego, że ciągle słyszę, że woda się kończy, a miesięcznie spożywam około 2 gramów plastiku, który na pewno nie ma właściwości prozdrowotnych. Zero wast lubię, bo tak mnie wychowano, że nie powinno się nic marnować. Nie jest to dla mnie nowoczesna moda. W związku z tym uznałam, że warto się zainteresować słowami krawcowej od podpasek. Swoje kroki oczywiście skierowała do internetu, w którym znalazłam wiele grup „służących do dzielenia się dobrymi radami”, a tymczasem gówno burza kwitnie. Taki klops!

Zachwycił mnie pomysł ręczni uszytych woreczków ze starej firany, w które można wkładać warzywa i owoce w markecie czy na ryneczku. Dla mnie totalna bomba, a tu wojna, że z nylonu! Na bawełnę też trzeba uważać, nie wolno z nią pogrywać. Okazało się, że wodę filtruje źle, bo w plastiku, najlepiej w szklanym dzbanku. Śmieci również źle posegregowane, ale ktoś proponował, że przyjedzie do mnie i spędzi ze mną dzień, nauczy mnie. Problem tylko w tym, że nie przyjmuje obcych w mieszkaniu. Zresztą boję się o moje rośliny doniczkowe, bo (uwaga!) nie powinny być w domu, przecież marnuje wodę na podlewanie. Cóż, jak wyraziłam swoje zdanie na ten temat, to nazwano mnie, delikatnie mówiąc tępą. Innych zwymyślali jeszcze gorzej, jeden przez drugiego, każdy najważniejszy. Nie przyznałam się, że lubię, raz w tygodniu wziąć kąpiel, a włosy myję szamponem z parabenami i silikonem. Najlepiej to prysznic, tylko 3 minuty, wodę z prysznica do wiadra, by spłukiwać nią toaletę. Jeśli mam plastikowe pojemniki to muszę je natychmiast wyrzucić, bo są niezdrowe dla środowiska, lepiej kupić bambusowe albo wypleść ze starych gazet koszyki (które później się lakieruje – to jest eko). Co z tego, że korzystam z nich od 10 lat. Gdzie to zero waste? Do tego prasuje ubrania, używam zmywarki i o zgrozo czasem wstawiam niepełną pralkę! Inni internauci pewnie by mnie zjedli. Powinnam się wstydzić. Zła ja.

Jestem dzieckiem dla dziewięćdziesiątych. Ktoś tu pamięta szał na pierwszą coca-colę lub reklamy wspominanych powyżej alweys? Myślę sobie, że trudno ludziom w moim wieku przestawić się na eko zgodnie z modą. Wszystkim trudno, bo pokażcie mi, gdzie mogę kupić makaron bez foliowego opakowania. A przepraszam, mam sobie sama makaron ugotować. Ludzie i tu pojawia się lekka paranoja! Bo po pierwsze nie mam czasu przygotować makaronu, po drugie nawet nie potrafię, po trzecie miało być o pieniądzach, ale nie chce, mi się przeliczać co wychodzi korzystniej. Myślę sobie, że byłoby miło, by każdy z nas zastanowił się co może zrobić, chociaż jedną rzecz. Nosisz reklamówki na zakupy, kup lniane torby. Brakuje Ci plastikowych pojemników może kup bambusowe. Dla mnie kolejnym kroczkiem będzie zakup woreczków do warzyw. Reklamówek nie kolekcjonuje od dawna. A jeśli kogoś interesuje, co z postanowiłam w kwestii podpasek wielorazowych, to ja na razie uprzejmie podziękuje. Nadal też nie wiem ile ona się rozkłada…

Może tak na spokojnie i małymi kroczkami coś zmienimy? A każdy terrorysta z internetu niech zacznie tolerować, że ludzie robią zmiany w miarę ich możliwości. Moim zdaniem małymi krokami zwojuje się więcej niż jednym natarciem. A Ty jak uważasz?

Unlimited WordPress Theme by Compete Themes