Skip to content

Inwazja choinek

Otagowano jako: Obserwacje

Choinki, choinki i choinki. Późno już było, prawie północ, ludzie odpoczywali po wieczerzach wigilijnych inni spieszyli do kościoła na pasterkę. Ja odpaliłam twarzoksiążkę. W pierwszej chwili pomyślałam, że wirus zaatakował serwis społecznościowy. Marcku Zuckerberg co się dzieje? Choinki sztuczne. Choinki z bombkami, bez bombek. Choinki żywe, w sensie takie ukorzenione. Zielone iglaste drzewka atakują z każdego zdjęcia.

Teraz wiem, co musiał czuć pewien mężczyzna z Choszczna, który w 2014 r. zapewne trzynastym zmysłem udaremnił inwazję krwiożerczych choinek, które chciały mordować ludzi. Postanowił uciec przez nimi na dach swojego domu, ale one za nim. Biegał więc biedak po dachu, krzyczał, prosił o pomoc, ostrzegał. Na szczęście przyjechały po niego świąteczne elfy dorabiające sobie w NFZ. Został zabrany do bezpiecznego azylu, nie wiem tylko dlaczego tak brzydko nazywanego izbą wytrzeźwień. Ów mężczyzna przeczekał tam inwazję. Natomiast iglaki żądne rozlewu krwi skapitulowały. Stwierdziły, że powrócą w dogodniejszych czasach.

Świerki, jodły oraz sztucznie wyprodukowane klony postanowiły przeczekać, zregenerować siły, by 2018 roku powrócić ze zdwojoną siłą. Nawet nie podejrzewałam, że to takie bystre bestie. Przez kilka lat żyły w ukryciu, ale pilnie się szkoliły. Pobierały nauki z zakresu jak opanować facebook, istgrama, snapchat oraz inne stwory których, największym fanem jest pewnie Grinch.

Przystąpiły do ataku. Oczywiście na same święta. Stoły sobie niewinnie. Nie były nachalne, ale ich zapach kusił, by zabrać je do domu. W mieszkaniu najczęściej zostają ulokowane w najbardziej widocznym miejscu, za nimi rozciągają się inne dobra, które posiada szczęśliwy nabywca choinki. Mogą błyszczeć na ich tle. W wigilię ludzie pod tajemniczym wpływem drzewka zaczynają mu robić zdjęcia. Potem wysyłają je swoim bliskim, kolejno wstawiają je na swoje social media. Im więcej lajeczków pod zdjęciem, tym dawaj dalej w świat.

Takim to o to fortelem choinki w sprytny sposób zmusiły nas do pewnych rzeczy. Mianowicie człowieki, zamiast poświęcać czas bliskim, robią zdjęcia, retuszują je, nakładają filtry. Zastawiają się, w jaki sposób fotki mogą zdobyć więcej fanów. Falowersi są dobrzy, są też źli. Pierwsi klikną, idą dalej. Drudzy obmyślają intrygi jak tu shejtować. Co całkowicie odbiera magię świąt. Mało tego są jeszcze gorsi, którzy obserwują jakiej marki telewizor jest przy choince albo palma, co by znaczyło, że wspominany wcześniej telewizor stoi bez opieki w domu. Okazja czyni złodzieja. Jest jeszcze jeden typ najgorszy z najgorszych, szczególnie poluje na zdjęcia małych dzieci, które nieroztropni rodzice wraz z tymi choinkami wstawiają w te internety. O? Zdziwieni? Swoją drogą zdjęcie pociesznych dzieciaczków z napisem wesołych świat, paradoksalnie czynią moje święta smutniejsze. Cóż relatywizm rodzice i bezdzietnie zawsze są po dwóch różnych stronach lustra.

Delikatnie przypominam w ten świąteczny czas, nie oświetlajmy ekranami telefonów stołów wigilijnych, choinek, Mszy Pasterskich. Nie twórzmy insta opowieści wigilijnych. Zalogujmy się do reala, tak chociaż raz, dla odmiany. Twórzmy prawdziwe namacalne szczęście, a nie tanią podróbkę z fabryki na Tajwanie.

Unlimited WordPress Theme by Compete Themes