Skip to content

Ghosting – każda kobieta ma swojego ducha?

Otagowano jako: Relacje

Widziałam się ostatnio z koleżanką Panią Mecenas, tak celowo to podkreślam, że jest Panią Mecenas.  Mam wrażenie, że w Polskiej literaturze ostatnio wszelkiej maści mecenasowie nieźle się sprzedają. U Mroza, Piotra C. czy Pauliny Świst pełno mecenasów, a książki ich autorstwa sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Konkluzja jest więc następująca, że mecenasi są teraz na topie, to ja też będę o nich pisać. Chociaż mam wrażenie, że jedyna zbieżna pomiędzy światem z książek a rzeczywistym to faktury i koszty. Ot proza życia.

Wracając do tematu. Koleżanka przybiegła zapłakana z rozmazanym makijażem. Wcale nie wyglądała jak dystyngowana przedstawicielka polskiej palestry. Nawet się zastanawiałam czy łez togą nie ocierała, bo jakoś dziwnie smętnie z torby wystawała. Toga, a nie koleżanka, rzecz jasna. A scenariusz tego spotkania miał być zupełnie inny, przecież kilka dni temu mi opowiadała, że księcia z bajki poznała. Przez internet poznała! Droga Kingo co Ty za bzdury na tym swoim blogu wypisujesz? Nie można? Można! Ona przeżywa miłość, pewnie życia. Jest świetnie, spędzają wspólnie czas, wychodzą do kina, zarezerwowali już nawet pensjonat na majówkę, uregulowali przedpłatę. Rewelacja! No i przepadał. Ona czeka – jeden dzień, drugi, tydzień – nic, zero telefonów, e-maili, SMS-ów. Zniknął niczym duch. Nie odbiera, nie odpisuje. Służbowego też nie odbiera. Już biedula chciała szpitale obdzwaniać. Zgłaszać zaginięcie? Nie, ponieważ ja zadzwoniłam. Wszystko u niego dobrze, skorzystać z usług jego firmy mogę, nawet za godzinę. Gorzka prawda brzmi, po prostu zachował się jak tchórz. Koleżanka w jeszcze większe szlochanie. Co zrobiła źle? Otóż nic, ale o tym później, niech się dziewczyna wypłacze.

Ja skoczę do żabki po zestaw na chandrę, czyli lody i chipsy oraz chipsy i lody. W sklepie ekspedientka jakaś taka niemrawa. Dobra dusza jestem, więc zapytałam co się stało. Historia następującą: poznała go na imprezie. Spotykali się dwa miesiące, przysłowiowe iskry wzniecały ogień namiętności. Nigdy wcześniej nikt nie powiedział jej tylu komplementów. Planowali, że przedstawi ją rodzinie na Wielkanoc. Przepadł. Nie odpisuje, nie dzwoni, nie odbiera. Jednak na facebooku jest aktywny. Czytała jak się wypowiadał na temat WOŚP, był wstrząśnięty tragedią w Gdańsku. Ona nie może do niego pisać, zablokował ją. Co zrobiła źle?  Cholercia jakieś fatum dzisiaj? Panią też zaprosiłam na lody i chipsy. Zadzwoniłam do koleżanki, która podobną historię mi odpowiadała z tą tylko różnicą, że delikwent zapomniał do kina przyjść. Niech też do mnie wpadnie, ale jak nas tyle to trunki wyskokowe mile widziane.

Mężczyźni znikają bez słowa. Kobietom też się to zdarza, ale mężczyźni rzadziej się do tego przyznają, nie posiadam więc poletka badawczego. Ufo tych ludzi porywa? Nie. Badacze postanowili zająć się tym zjawiskiem. Amerykanie lubią mieć wszystko nazwane, więc sklasyfikowali „Ghosting” (od „ghost” – duch). Po Polsku to „Metoda na ducha”, strategia kończenia związku / znajomości bez żadnej konkretnej przyczyny, bez słowa. Po prostu jednego dnia jest super, a drugiego człowiek przepada. Przestaje odpisywać na SMSy, nie odbiera telefonu, blokuje na portalach społecznościowych, mimo że przedwczoraj deklarował gorące uczucia.

Jeśli ktoś wybiera ucieczkę metodą na ducha to świadczy tylko o nim. Można przypuszczać, że dany osobnik po prostu jest niedojrzały. Łatwiej jest zniknąć i udawać, że dana sytuacja nigdy nie miała miejsca niż zdobyć się na poważna rozmowę. Nikt nie musi się tłumaczyć, uzasadniać ani konfrontować się z uczuciami. Nie odpowiada na zarzuty, że zawiódł  oczekiwania drugiej strony. Nic nie musi, po prostu znika, a druga strona niech sama sobie radzi. Ba! Zdarza się nawet, że osoba, która znika, uważa, że jest w porządku. Nie dręczą jej wyrzuty sumienia. Uważa, że jej zachowanie świadczy o delikatności i trosce o drugą osobę. Ja pierdole! Co za rycerskie zachowanie. Wybiera zniknięcie, zamiast otwartej odmowy kontaktu. Unika konfrontacji z uczuciami drugiej strony.  Wybiera łatwe dla siebie rozwiązanie, skazując drugą stronę na domysły, co utrudnia jej zamknięcie sprawy. Czysty egoizm. Czy szacunek dla drugiej osoby nie wymaga osobistego poinformowania o swojej decyzji?

Jeśli kiedykolwiek Drogi Czytaczu znalazłeś się w takiej sytuacji to nie jest to Twoja wina. Nawet jeśli nieświadomie skrzywdziłeś, wyrządziłeś przykrość drugiej osobie to dorośli ludzie rozmawiają o tym. Dojrzałość emocjonalna pozwala na wyrażenie swoich uczyć. Negatywnych, czy pozytywnych.

Ofiarami ghostów może stać się każdy. Nie zależnie od statusu społecznego, poczucia własnej wartości, zawartości konta czy koloru skóry. Zresztą historie przedstawione przez mnie na początku pokazują, że każdej kobiecie może się podobna historia przytrafić.

Znajomością z internetu czy klubu sprzyja anonimowość. Dobra generalizuje, jak ludzie spotkają się na ulicy też są anonimowi. Clue sprawy stanowi, że najczęściej ludzie nie mają wspólnego mianownika w postaci znajomych, pracy, szkoły, uczelni itp. Wiedzą o sobie tylko tyle ile powie druga osoba. No to gdzie później szukać uciekiniera? W wyimaginowanym biurze? Trochę abstrakcyjna znajomość, realności nabiera, gdy dwa światy zaczynają się stapiać w jeden poprzez poznanie pracy, przyjaciół, rodziny, ulubionych miejsc. Zaufanie jest wtedy, gdy w szpitalu do kontaktu podajesz właśnie tą konkretną osobę. Historie opisane dzisiaj przez mnie łączy brak wspólnego świata. Każdy człowiek ma swój mały porządek w nim swoje klocki, przyzwyczajenia, pragnienia, bolączki, przyjaciół, nieprzyjaciół, tym wszystkim dzieli się z drugą osobą. Jeśli nie to zasiewam ziarnko niepokoju. Może czas, by usiąść przy stole i spokojnie porozmawiać?

Unlimited WordPress Theme by Compete Themes