Skip to content

Związek? Może później..

Otagowano jako: Relacje

W dniu moich trzydziestych urodzin czyjeś życzenia sprawiły, że dałam się zapędzić do wyścigu. A ja nie lubię się ścigać (jestem najlepsza, po co to sprawdzać?), nie lubię stada. Mianowicie osoba bardzo znacząca życzyła mi, abym w przeciągu najbliższych pięciu lat poznała tego jednego jedynego i urodziła dziecko. Kurwa! Poczułam się taka odpowiedzialna za te życzenia. Muszę dołożyć wszelkich starań, aby je spełnić. Bo latka lecą, jajeczka się starzeją, macica szaleje i cień menopauzy powoli wyłania się za winkla. Drugi raz kurwa! Co ja pierdole?

Teraz mam ciut więcej, właśnie zeszłam z trasy wyścigu. Tak w ogóle zastanawiam się co ja do jasnej anielki robiłam na tej drodze? O co chodzi? Bo jak się jest w pewnym wieku (a ja już jestem w tym pewnym wieku) to należy założyć szczęśliwy związek. A jak ktoś zakłada tylko nieszczęśliwe? To zrzucić ze skał, bo pewnie coś jest nie tak. A w końcu jednostki odstające od społeczeństwa już starożytni spartanie zrzucali ze skał. Teraz też czeka je ostracyzm społeczny. A przecież mamy nowy lepszy świat. Mamy? Podyskutowałabym na ten temat.

Jednak do meritum. Szczęśliwe pary krzyczą „ znajdź sobie kogoś” bo fajna dziewczyna jesteś, nic Ci nie brakuje, atrakcyjna, zaradna i etc. Kościół krzyczy należy założyć święty związek małżeński, spełniać względem męża obowiązek małżeński i rodzić dzieci. Tak, tak a hajs za ślub, chrzciny i inne wpada na tace. Prawicowy mają hasła prorodzinne, dla rodzin z dziećmi „500 +”, czyli masz rodzinę damy Ci hajs. Nie masz nie będziemy o Tobie myśleć, weźmiemy Ci jeszcze z Twoich podatków. Karta dużej rodziny, zniżka dla rodzin. Jeśli jesteś singlem nic Ci nie damy. Tylko czekać jak wprowadzą ponownie „bykowe” lub jakiś podatek od samotności. No co? Realia! Tradycjonaliści wtórują wszystkim powyżej. A co ja na to? Możecie mnie gryznąć!!!

Stoję sobie dziś na poboczu tego wyścigu i mam wyjebane. Tak patrzę jak ludzie się gubią w tych poszukiwaniach. Brną przez portale randkowe, słuchają dobrych rad, złych też słuchają, realizują plan, przestają realizować plan i robią tysiące innych rzeczy, aby się sparować. Ja też tak robiłam. Za ostatni związek to powinniśmy oboje dostać „Złota malinę”, choć na fejsbuniu na zdjęciach prezentowaliśmy się idealnie. Po drugiej stronie zdjęcia już tak nie było. Dziś sobie stoję z boku tego całego galimatiasu i tak mi lekko. Stoję patrzę w słońce. Wygrzewam się jak kotka na dachu. A wszyscy z dobrymi radami możecie mnie w tyłek pocałować!

A właśnie rady. Te są najlepsze. Przedstawię tu kilka złotych myśli niegodnych opublikowania, ale proszę:

1) „Otwórz serce, zamknij umysł” – to co wzywamy kardiologa czy psychiatrę? Bo nie wiem czy ratować serce czy głowę. Dla autorki „Złota malina”.

2) „Bierz się do roboty, bo latka lecą” – a na czym ta robota polega? Do takiej na etat to zabieram się pięć razy w tygodniu, czasem nawet w weekend.

3) „Zapisz się na portal randkowy” – te niech się już kulą ze strachu przed moją recenzją.

4) „Zapisz się do jakiegoś kółka, tam na pewno kogoś poznasz” – tak, tak robótek ręcznych najlepiej. Znacie kogoś kto należy do jakiegoś kółka? Bo ja nie. Moja babcia należała do kółka różańcowego, ale to chyba mi nie pomoże. Babcia nikogo dla wnusi nie wymodliła. Rada jak przysłowiową kulą w płot.

5) „Wyjdź do ludzi” – a co ja pustelniczka? Nie Wilk Miejski. Proponuje choć w połowie tyle wychodzić do ludzi co ja, to miasto zarobi wuchte bejmów.

Dalej nie piszę bo mam alergię, lekarz zakazał mi pisać brednie.

I co teraz będzie? No jutro to pewnie poniedziałek. A potem wtorek, środa, czwartek, piątek, sobota, niedziela. Tak bez niespodzianek. I jest ok. Ja jestem. Świat się kręci. Tylko mi jest lżej, bo ja już nie mam presji. Nie będę wszystkich na siłę uszczęśliwiać, bo mi się po prostu nie chce. Proszę księdza, ksiądz na mnie nie zarobi. I nie życzę sobie dodatkowych podatków dla singli! Kota też nie kupuje, bo to grozi w moim przypadku fiksum-dyrdum. A Ty szczęśliwa i spełniona mężatko przed udzieleniem mi kolejnej porady, sprawdź czy mężulka fantazja na tinderku nie ponosi. O! I nie ma rad.  How sweet.