Skip to content

Wielkie cierpienie

Otagowano jako: Obserwacje

Bardzo bym chciała uchronić osoby bliskie mojemu sercu przed wielkim cierpieniem, ale nie potrafię. Chciałabym stworzyć genialny tekst, który będzie balsamem dla obolałej duszy, ale też nie potrafię. Super Hero nie jestem. Mogę tylko być.

Wielkie cierpienie każdy musi przeżyć sam. Myślę sobie, że cierpienie jest jak skomplikowane otwarte złamanie kości. Na początku jest tylko szok, spoglądasz na kość, na coś, czego zwykle nie widzisz. Twój mózg bardzo powoli przyjmuje informację, że to, co widzisz, jest prawdą. Walczysz, nie chcesz się z tym pogodzić. Nie podoba Ci się ten widok, ale musisz wytrzymać. A potem jest wielki niewyobrażalny ból, którego nie porównasz z żadnym innym bólem. Możesz go uśmierzyć. Możesz go znieczulić. Jednak i tak podświadomie wiesz, że jest, schował się tylko na chwilę

Próbujesz żyć, ze świadomością, że teraz wszystko będzie inaczej, że świat toczy się tak samo, jak tydzień temu, ale Ty zaczynasz w nim funkcjonować inaczej. Codziennie będziesz mechanicznie wstawać z łóżka i czuć, że jest inaczej. Nawet najmniejszy okruszek po bułce ze śniadania Ci przypomni, że jest inaczej. Codziennie powoli będziesz przyzwyczajać się do nowej codzienności, bo organizm ludzki ma tą cudowną moc ochronną, że potrafi się przystosować. Będziesz żyć, czas nie uleczy rany, jedynie tylko ją zabliźni. Kiedyś złamanie nogi będzie tylko wspomnieniem, po bliźnie pozostanie cienka różowa kreska, która z czasem jeszcze bardziej zblednie, stanie się tylko wspomnieniem.

Tylko od Ciebie zależy, jakie będzie Twoje wspomnienie. Po czasie mam nadzieję, że dojdziesz do tego, że masz wybór. Możesz do końca rozpamiętywać wielkie cierpienie i pytać „dlaczego?”. Uwierz, żadna z odpowiedzi Cię nie usatysfakcjonuje. Taka jest okrutna prawda, że nie my decydujemy, kiedy przychodzi koniec. Ja mogę Cię tylko poprosić, żeby Twoim wspomnieniem były wszystkie słoneczne chwile, które nastąpiły przed wielkim cierpieniem.