Środa dzień loda

Środa dzień loda, czyli wpis o tym dlaczego uwielbiam męskie towarzystwo.

Tak, tak Panowie ja kocham z Wami przebywać. Dlatego, że Wasz świat jest czasem tak brutalnie prosty. I w swojej prostocie mnie szalenie pociąga i fascynuje. Świat gdzie nie ma zbędnego gadania, rozważania, rozmyślania i analizowania. Świat gdzie dupa to dupa a cycki to cycki. Zdecydowana większość z Was nie bawi się w zbyteczne poetyckie formy pt. „Gdy zobaczył biel jej piersi poczuł niepochamowany zew…”. Czyli tak po prostu po ludzku Ci stanął, a w ładniejszej formie to wzwód/ erekcja (czytelniku wybierz formę milszą dla oka). Świat gdzie puka się niekoniecznie palcem w drzwi.  Świat który pachnie miętą pieprzową, whisky i tapicerką samochodu.

Jak byłam małą dziewczynką uwielbiałam się bawić z chłopcami, szczególnie układać klocki. Moją ulubioną zabawką z dzieciństwa był czołg sterowany na pilota.  Fascynował mnie typowo męski sport czyli żużel. Do dziś pamiętam charakterystyczny zapach spalanego oleju, często mylonego z metanolem. Rozpędzone motocykle bez hamulców. Jednakże, że pochodzę z rodziny w której było bardzo ważne zachowanie odpowiednich pozorów, zaczęłam się bawić lakami Barbie. Co w ogólnym rozrachunku na złe mi nie wyszło.

Jednak kiedy tylko mogę wkradam się do Waszego świata. Bo uwielbiam Wasz prosty punkt widzenia bez zbędnej analizy. Bo wiem, że walicie brutalną prawdę prosto w oczy. Tak bez zbędnych ozdobników.  I to jest cudowne. I jak mi z tym dobrze. Jak facet przytyje to otwarcie mówi, że dlatego, że za dużo pochłania jedzenia. Jak kobieta tyje, to na pewno jej się woda w organizmie zatrzymuje przed okresem. I my baby zawsze jesteśmy przed lub po tym sławnym okresie. I zawsze mamy burze hormonów z tego powodu. A okres stał się wymówką na wszystko. Jestem zła na kogoś / smutno mi / zazdroszczę / złamałam paznokieć / zraniłam kogoś / uciekł mi tramwaj. Toż to zawsze wina tego wrednego okresu. A facet jak jest wkurwiony to jest wkurwiony, przeważnie z konkretnego powodu.

Czasem z przymrużeniem oka podglądam jak bawicie się między sobą w grę pt. „Kto ma większego huja”. Kiedyś moich dwóch kolegów wybrało się na ekstremalną  wycieczkę w góry. Cały czas razem, ramię w ramię. Po powrocie  okazało się, że jeden mówi, że przeszedł 40 km, a drugi 75 km. Który ma większego nie sprawdzałam, który chce uchodzić za tego z tym większym można się domyślić. Urocze.

Lubię Was Panowie prosić o radę, bo wtedy stajecie aż na palcach, aby mi pomóc. Bo wtedy czujecie się męscy. Lubię Wam popieścić ego. Tak, tak bo uważam, że mężczyźnie na początku należy popieścić ego. Chwalić, chwalić, chwalić, jeszcze więcej chwalić i się zachwycać. Wtedy umiecie się odwdzięczyć.  A Wasza rada jest zawsze prosta i trafna. Bo nie włączacie zbędnej analizy, bo nie dodajecie co by było gdyby.. Bo jest jak jest.

Uwielbiam Was, Wasz świat. Pociągają mnie inteligentni mężczyźni. Mam pewien jeden fetysz, że mężczyzna musi mnie na początku po bzykać intelektualnie, nim zdecyduje się popieścić coś więcej niż jego ego. Nic tak bardzo mnie nie kręci jak rozmowa z inteligentnym facetem, który ma jeszcze coś do powiedzenia. Z mężczyzną który pokaże mi swój punkt widzenia w błyskotliwy sposób. Gdzie zatracę się w dyskusji, nie zauważę jak mijają godziny i będę chciała więcej.

Poruszając się w męskim świecie dowiedziałam się również, że w środy macie ważne święto. Sumiennie zapamiętam. Uważam, że mój przyszły ważny ON będzie wysoce usatysfakcjonowany z tego powodu. Doradzę Ci kochanie, że gdziekolwiek jesteś możesz już zbierać na dobrą whisky, aby się odwdzięczyć ludziom, którzy co środę nucą gdzieś nie daleko mnie „środa dzień loda”.

I drogi pruderyjny odbiorco tego tekstu, za nim będziesz mnie gonić z wodą święconą to pragnę Cię poinformować, że kręgosłup moralny mam silny, ale lubię czasem poświntuszyć. I jak mawiał komediopisarza rzymski „Człowiekiem jestem. Nic co ludzkie nie jest mi obce” (Terencjusz).