Rozważania o gołym cycu

 Miałam ostatnio takie pragnienie zatracić się w niszowej sztuce, jaką niestety obecnie stała się opera. Tu nie ma, mówisz i masz, to nie kino, bilety kupiłam marzec. Jednak tak chciałam wczuć się w klimat, że włączyłam video na youtube. Zatracam się w brzmieniu „Nessun Dorma” oraz cieszę oko spektaklem, bo aria w wykonaniu trzech przystojnych tenorów. I nagle zauważyłam w pierwszym rzędzie damę w białej sukni z gołym cycem, tylko sutki pasek zakrywał. Ja pierwsza erotomanka gawędziarka, która czasem nie przebiera w słownictwie, się zgorszyłam. Z gołym cycem do opery?? Nie proszę, nie! Ten goły cyc w operze jednak zaczął mnie prześladować, bo co autorka tej stylizacji chciała przekazać? Może muszę zasięgnąć męskiej opinii?

– Misiek co byś zrobił, gdybym do Opery przyszła z gołym cycem – zapytałam.

– Nie wpuściliby Cię – odpowiedział – Zatrzymali przy wejściu.

– Co Ty byś zrobił? Pokazałabym Ci na schodach przed operą. Zresztą Carmen była, trochę wulgarna to może mnie wpuściliby na tę operę?

Misiek nie wiedział co odpowiedzieć. Myśli. Myśli. A po piętnastu minutach:

– A jakby miało to wyglądać? Miałabyś sutki zakryte taki kółeczkami (i wykonuje bardzo charakterystyczny gest)? Czy paskiem? – ciągnął dalej- I gdzie kończyłby się dekolt? Wiesz co, nie wiem, ale wszyscy koledzy w pracy na pewno wiedzieliby. Rysiek by im powiedział.

I gadaj babo z chłopem. Nie fakt, ale jak by to wyglądało i koledzy by wiedzieli. A wiadomo koledzy to bardzo ważny wskaźnik. Ja natomiast nie mam ochoty, aby 400 chłopa o moim skąpym stroju rozprawiało. A dla zainteresowanych do opery chodzę w schludnych czarnych sukienkach, a na schodach pokazuje tylko bilet.

Jednak temat gołego cyca nie chciał mnie opuścić. Tak sobie przypomniałam, jak kilka lat temu byłam w Sanktuarium Maryjnym w Licheniu, trafnie określonym przez jednego z moich znajomych Disney World dla Polskich zagorzałych katolików. Pojechałam i myślałam, że przeżyję katharsis, a tu daj na tace, daj na msze, złoto, blask. I co jeszcze? Prawie goły cyc. Myślałam, że słuch mnie oszukuje, jak z megafonów podali, że bardzo proszą, aby przed główną bazyliką kobiety nie opalały się bez bluzek. Do głowy by mi nie przyszło, aby bluzkę zdejmować w miejscu kultu maryjnego. Jednak można, piękny dzień, trawa zielona to kobita poopalać się chciała. Na drugi raz może niech Pani pojedzie nad jezioro do Ślesina, też tam pięknie. I goły cyc bardziej na miejscu.

I co? I gołe cyce wszędzie. Wychodzę z domu, idę do sklepu, a na półce z prasą gołe cyce w piśmie dla panów i gołe cyce w pismach dla kobiet. Idę na przystanek a na bilbordzie amerykańska gwiazdeczka co da jeden z niepowtarzalnych koncertów na naszej polskiej ziemi prawie z gołym cycem. A na rynku, mojego towarzysza wieczoru zaczepia Pani z Parasolką i zapraszam do Klubu Go-Go. Bezczelnie zaczepia, nawet na mnie nie patrzy. Bo może jak mu się znudzi wieczór ze mną, to wpadnie trochę złotówek zostawić w tym przybytku rozpusty.

I nie wiem skąd to upodobanie do paradowania z gołym cycem. Choć może już było, od dawna tylko ja nie zauważyłam. W latach 90 – tych był popularny serial „Allo!Allo!”. Główna akcja serialu toczy się właśnie wokół obrazu „Upadłej Madonny z wielkim cycem” autorstwa fikcyjnego malarza holenderskiego van Klompa. Intrygi wokół tego dzieła były głównym motywem tego serialu komediowego. Ku mojemu zdziwieniu Wikipedia podaje, że kopia serialowego obrazu została podarowana fanowi serialu Henremu Thynne’go, szóstemu markizowi Bath. Natomiast po śmierci markiza scenograf serialu Shaun Moore’a wystawił w 2007 roku obraz na aukcję, wylicytowano go na 4 tysiące funtów, kwotę przekazano na edukację dzieci. I to był goły cyc w szczytnym celu, w serialu bawił miliony, później pomógł dzieciom.

No dobra, dobra mi też się zdarza z gołym cycem paradować, ale nie przed szeroką publicznością. Raczej przez bardzo wąską. Raz nawet nie tylko widziałam, a nawet dotykałam goły cyc w słusznym celu. Po prawdzie był to fantom, jednak w dotyku wywoływał u mnie skrajne emocje. Przypadkiem trafiłam do Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu. Na holu stała Panie z fantomem i prelekcją o raku piersi. I pomimo chłodu, strachu wokół kręgosłupa zostałam, posłuchałam, pomacałam. Mam nadzieję, że jestem mądrzejsza o wiedzę. Bo kocham swoje cyce, to o nie dbam. A potrzeby obnoszenia się z nimi publicznie nie posiadam.

To tyle z rozważań o gołym cycu.