Skip to content

Post o niczym

Otagowano jako: Inspiracje

Mam dziś takie niesamowite uczucie znudzenia, ponieważ zaplanowałam sobie wolne popołudnie, aby napisać genialny wpis. Taki który zachwyci wszystkich. Sprawi, że zostanę Blogerką Wszechczasów. Dzięki temu znów będę mogła pokazać środkowy palec wszystkim ludziom, którzy we mnie wątpili. Waluta będzie płynąć rwącym strumieniem na konto. A dodam, że marzy mi się pokaźna suma Kun, bo tak fajnie po polsku brzmi „ta bluzka kosztowała 300 kun”. Śmieszy mnie to, tak wiem, czasem bywam dziwna, ale dlatego Drogi Czytelniku czytasz, regularnie to, co tu napiszę, więc też do końca nie jesteś normalny. Taka szybciutka diagnoza.

Jak już będę, Blogerką Wszechczasów to będę spotykać się z mężczyzną, który będzie połączeniem Kapitana Ameryki i Thora. Fanki Avengersów czujecie klimacik? Jeśli nie to wpiszcie w wujka Google frazę „Thor bez koszulki”. Gwarantuję, że oko nacieszycie. Uwielbiam blondynów z niebieskimi oczami. Chris Hemsworth i Chris Evans są na szczycie mojego prywatnego top 10. Nie hejtować, że uprzedmiotawiam czy generalizuje. Każdy człowiek ma swoje top 10 ze sławnymi ludźmi. Ja mam słabość do super bohaterów. A swoją drogą hejterku, co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?

Marzenia, marzeniami a tymczasem polska szara rzeczywistość. Kapitan Ameryka w Stanach Zjednoczonych, niestety obecnie żołnierze nie posiadają już tak staroświeckich manier, jak Steve Rogers. W sumie to chyba żadnych manier nie posiadają, miałam kiedyś prywatne poletko badawcze. Thor gdzieś w Galaktyce, bo Asgard zniszczony. A na naszych ulicach tak bez szału. Wróciłam na rynek obrotu żywym handlem, czyli znów szczęśliwa singielka do wzięcia. Tylko że rozczarowana rzeczywistością. Bo facetów na poziomie jak na przysłowiowe lekarstwo, czyli mało. Mogę policzyć na palcach jednej ręki, kto pamięta o tym, że kobietę przepuszcza się w drzwiach lub o podaniu płaszcza. Nie wspominając o tym, że wyrażanie się poprawną polszczyzną również czasem sprawia problem (usprawiedliwiając siebie: ja tylko na blogu jestem wulgarna). Mnie się marzy intelektualista, którym oko można nacieszyć. Czy mam za duże wymagania? Może tak. I co w związku z tym mam obniżyć poprzeczkę? No tak nie bardzo, bo jak zacznę obniżać to na końcu może dojść do tego, że totalnie położę ją na ziemi. Nie o to w tym biega.

A teraz miejsce na historię z życia wziętą, bo mam ich wiele, udałam się na tańce, trochę pupą pomachać, od kiedy Nicki Minaj i Beyonce rozreklamowały, duże pupy robię to z wielką przyjemnością. Z tego miejsca powinnam im podziękować, że wyleczyły mnie z kompleksu. W tancbudzie większość kobiet kolejny wyznacznik obecnych czasów. Prężą się, wyginają, zbotoksowane, ponaciągane, cycki nawet nie drgną tyle w nich plastiku lub silikonu. Nie wiem czego dokładnie, moje są, na szczęście oryginalne marki matka natura dała. Wabią, kuszą, nęcą, a później w damskiej toalecie żalą się przyjaciółką (podsłuchałam, bo lubię!), że to nie przynosi efektu, znów do domu sama i smutna wróci. A miała, ochotę na płytką relację typu ja pokażę Ci, Ty pokażesz mi, a jutro będziemy udawać, że się nie znamy. Tak słuchając, pomyślałam, że mi się nie chce, że mam to w dupie. Poszłam się śmiać, tańczyć i wygłupiać. Tak jednym słowem poszłam się cieszyć. Na towarzystwo nie narzekałam, a do domu wróciłam sama, bo taki miałam kaprys, bo płytkie relacje mnie nudzą. Smutne wrażenie wywarły na mnie te zdesperowane panny. Naprawdę. Jak na festiwalu kiczu i plastiku.

Pytałam Was kiedyś, co jest jednorazowe, bo miałam ochotę zrobić prosty i tandetny wpis o tym, że prezerwatywy, artykuły higieniczne i niestety seks robią się jednorazowe. A tu pełne zaskoczenie, bo okazało się, że najczęściej ludzie pisali, że życie jest jednorazowe. Zszokowało mnie to, bo ja cały czas niczym Młoda Bogini nie brałam tego pod uwagę. Jednak mam mądrych czytelników. Tak reasumując moje wszystkie myśli w tym poście niby o niczym, to nie warto desperacko uganiać się za facetem, bo życie jest jednorazowe. Można robić tysiące innych rzeczy, niż zachowywać się jak żałosna desperatka, która krzyczy swoim wyglądem „jestem smutna i samotna, daj mi dziś w nocy namiastkę szczęścia”. Namiastka to zawsze tylko nędzny zastępnik. Masz ochotę na podróbkę w zastępstwie? Bo ja nie. Jeśli masz kogoś, jesteście szczęśliwi chwała Wam za to. Jeśli go nie masz, olej temat. Prędzej czy później się pojawi. Oni się zawsze pojawiają. Uwierz mi!

Wiecie co, dzisiejszy wpis jest jak babska impreza. Dużo przygotowań, dużo pomysłów, dużo czekolady, odpowiedni nastrój, oprawa. A kończy się na gadaniu o facetach. Tak to my baby mamy. Te, co mają narzekają, bo na pewno on nie jest ideałem. Te, co nie mają, poszukują ideału. No trudno nam dogodzić. Myślę, że wszystko zależy od faz księżyca. Tymczasem ja znikam zjeść dużą czekoladę, co by mi pupa się nie zmniejszyła, bo wtedy to mogę mieć kompleks szczupłego tyłka