Skip to content

Post o niczym vol. 2

Otagowano jako: Inspiracje

Gdybym była mężczyzną, to bym napisała, że wena jest kapryśną kochanką. Raz jest, raz jej nie ma. Jestem kobietą, gustuję w przystojnych mężczyznach, więc dla mnie wena jest wredną suką, która teraz pewnie uwodzi mojego przystojniaka z błyskiem w oku. Tymczasem ja chce w końcu napisać artykuł wszech czasów. Bo waluty wciąż mi brak! Nie ważne czy kuny, złotówki, bitcoiny. Bida, nie widzę rwącego potoku płynącego wezbraną falą na moje konto. Pewnie dlatego, że potok nie ma wezbranych fal, w sumie żadnych fal nie ma. No to wystarczy mi spokojne źródełko, ale ma regularnie zasilać mój rachunek bankowy.

Bo jak już napiszę ten (koniecznie ten, a nie tamten!) post wszech czasów, to będę Blogerką Wszech czasów. Potem proszę Państwa, to ja książkę napiszę, jeszcze nie wiem o czym, ale coś wymyślę. Wyobraźnie mam bogatą, coś wyczaruję, ewentualnie skłamię. Jak napiszę, książkę to będę pisarką, bo to będzie taka papierowa książka ze sztywną okładką, pięknie ilustrowana. Jest różnica pomiędzy blogerką a pisarką, nie wiem jaka, ale w książce, którą aktualnie czytam, główny bohater podnosi, że jest, to ja mu wierzę, bo on też jest pisarzem. „Wszyscy ludzie których znam są chorzy psychicznie” autorstwa Krystiana Nowaka, jest słaba, ale ja ją pokochałam od pierwszych kartek. Teraz zabawię się w adwokata słabej publikacji, bo powiedźmy, sobie szczerze no dupy ona nie urywa, ale śmiałam się w głos przez całe trzy popołudnia, które poświęciłam na jej czytanie, przeważnie lewacko leżąc w parku na trawie. Dlatego warto ją przeczytać. Koniec mowy końcowej, adwokat były ze mnie słaby. Tak całkiem poważnie, książka jest tak specyficzna, pełna ironii, satyry i czarnego humoru, że nawet nie wiem, z jaką inną ją porównać. Tytułowy Krystek żyje w surrealistycznym świecie ukazanym w bardzo krzywym zwierciadle. Kolejny raz mam refleksję, gdzie zaprowadzi nas fejm, lajki i komentarze? Których ja też pragnę, bo jak inaczej się dowiem, że trafiam pod strzechy. A! Mam jeszcze jedną refleksję, tak sobie myślę, że tytułowy Krystek by się doskonale z Deadpoolem dogadał. Panie Nowak podsuwam fabułę na druga książkę, dla mnie skromnie 25% fejmu, lajków i może jeszcze dolarów amerykańskich. Na koniec mały smaczek dla miłośników kotów, Krystek ma trzy niezwykle elokwentne kocury, chociaż mają mały problem z poprawną polszczyzną, potrafią prowadzić dysputy godne rozważań na poziomie akademickim.

Tymczasem z głośników sączy się delikatnie Daria Zawiałow w „Malinowym Chruśniaku”. Przepiękny kawałek o namiętności, fascynacji. Inspirowany erotykami Bolesława Leśmiana. Poeta pisał pod wpływem fascynacji piękną kobietą. Ciekawe czy są na świecie jeszcze mężczyźni, którzy piszą wierszę dla kobiet, w których są zakochani? Czy już tylko smsy i inne skrótowce? Nie wiem. Mnie erotyki Leśmiana uwiodły, chyba nie jestem z tej epoki. Bo trochę plagiatując, Pidżamę Porno zastanawiam, się kto tak pięknie jeszcze pisze o miłości. Natomiast gdy nie mogę zasnąć, bo kontempluje nad sensem życia oraz treścią artykułu wszech czasów to do snu tuli mnie swoim kojącym głosem Kortez. Chociaż tak sobie myślę, że w miniony weekend warto pochylić się nad twórczością Kory i Tomasza Stańko, krwawy księżyc w swoim zaćmieniu zabrał wybitnych, jednak w moim sercu „Szare miraże” będą zawsze.

Chodzę po tym świecie, dostrzegam w nim też zgniliznę, brzydotę i skrajnie zło. Jak już moje oczy cierpią, a umysł nie potrafi, stworzyć cukierkowo słodkiego świata to chce nacieszyć oko czymś pięknym. To właśnie ja jestem tym dziwnym człowiekiem, który potrafi godzinami stać przed obrazem, czerpiąc z tego satysfakcję. To ja łapię aparatem zachody słońca, we wszelkich odcieniach. To moje nerwy koi muzyka. To ja zatapiam się w poezji Leśmiana, która pobudza moje zmysły i wyobraźnię. Moja dusza potrzebuje pięknych chwil, aby się nimi nasycić.

Posty o niczym mają to do siebie, że lubię w nich po uprawiać prywatę, czasem tak mam, nie mogę cały czas konfabulować, bo zatracę granicę. Czasem mam też Drogi Czytaczu potrzebę pokazać Ci taką malutką cząstkę siebie, taką na poważnie bez drwiny i kpiny, bo podobno mam bardzo ciekawą osobowość (tu powinna być emoja z przymrużonym oczkiem).