Skip to content

Podążasz za stadem?

Otagowano jako: Inspiracje, i Obserwacje

(wpis po cenzurze, więc zamilknę)

(komentarze, niektóre również z pewnych względów zostały usunięte, za co przepraszam)

Stanowisko zajmę, ale w sprawie ślepego podążania za tłumem. Bo ludzie lubią chodzić jak takie owieczki za pasterzem. Naukowcy z University of Leeds (Wielka Brytania) przeprowadzili kiedyś eksperyment, polegał na tym, że grupa ochotników, miała chodzić po sali. Niektórzy z nich jednak dostali szczegółowe instrukcje jak mają iść. Szybko się okazało, że to oni przewodzą stadu, a reszta zaczyna ich naśladować. Z badań wyszło, że 95% ludzi ma skłonności, aby podążać za tłumem. Kim jest pozostałe 5%?

Stado daje bezpieczeństwo, a każdy człowiek chce być bezpieczny. Podążanie za tłumem jest bezpieczne. Jeśli nie wiem co robić, będę robić to, co inni. No i poszli, skoczyć ze skał prosto w przepaść. Prosty przykład dress code w pracy daje bezpieczeństwo, bo wtedy łatwo rozróżnić granicę pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Podświadomie zaznacza się, że przynależy się do pewnej grupy społecznej, czyli stada.

Jest to prosta zasada podczepiania tzw. owcze pędy. Można to w prosty sposób zaobserwować obecnie na ulicach. Początek wiosny. Odwieczne pytanie, jak się ubrać? Cieplej czy zimniej? To, co robimy? Patrzymy, jak ubierają się, ludzie na ulicach. Jeśli pojawi się kilka nieprzeciętnych jednostek w wiosennych ubraniach, też takie zakładamy. Właśnie te nieprzeciętne jednostki mnie interesują.

Kim jest 5% społeczeństwa, to mała elita, która nie rzuca się ze skał, nie podąża za tłumem. Do której też mam, nadzieję należę. Bo ja mam taką nieznośną przypadłość, że zawsze pytam. Nim coś zrobię, zadaje setki pytań. Dlatego nim dołączę, do tłumu to pytam, gdzie idą? Po co idą? Bo ja jestem taka nieznośna ryjóweczka, która ryje czy czasami pod czymś nie ma czegoś innego (tzw. drugiego dna). Tak mam. Wracając do elity, uważam, że to ludzie odważni, bo trzeba mieć odwagę, aby wyróżnić się z tłumu. Nie piszę tutaj o ekscentrykach ani o ludziach pokroju wielkich dyktatorów, ale po prostu o zwykły szarym człowieku, który postanawia od dzisiaj zacząć inaczej. Odłącza się od stada, zostaje z boku. Pewnie trochę jest zagubiony na początku, ale jeśli jest, twardą jednostką to zaczyna, sobie doskonale radzić sam. Bo trzeba mieć przysłowiowe jaja, żeby robić inaczej. Nie będę tak ja wszyscy sadzić truskawek, posadzę poziomki. I co z tego, że inni krytykują poziomki? Co z tego, że truskawki lepsze? Ja chce, bo to mój plan na siebie. Zrealizuje się w nim. Oczywiście trochę ironizuje, ale mniej więcej tak to wygląda. Zawsze podziwiam i popieram ambitne jednostki, które stawiają na siebie.

Nigdy nie potrafiłam, zniknąć w tłumię, nawet jak chciałam, to nie potrafiłam. Jeśli nie zapamiętasz mojej urody, to pewnie zrobię lub powiem coś takiego, że to zapamiętasz. Tak już mam, taka się urodziłam, takie geny dostałam, resztę zrobiło życie. Nie jest mi z tym źle, wręcz to podkreślam. Bo życie obdarowało mnie charyzmą, więc ją wykorzystuje. Marnotrawstwem jest nie wykorzystać tego, co mam.

Drogi czytelniku zapamiętaj, że nie ma ludzi bezbarwnych, są tylko tacy, którzy nie potrafią podkreślić swoich atutów. Więc może, zamiast ślepo podążać za tłumem. Stań i pomyśl. Gdzie zmierzasz? Czy to, co robisz, Cię satysfakcjonuje? Jeśli nie zmień coś. Nie powiem Ci, co bo to Twoje życie. Wiem też, nie jest łatwo, każdy boi się zmiany. Jednak kolejna brutalna prawda, którą głoszę brzmi: „że mamy to, na co się odważymy”.

To co ryzykujemy?

Spotkamy się gdzieś poza tłumem?