Pasja vol 2

Bohaterka poprzedniego tekstu nadal mnie wkurza, bo teraz siedzi, myśli i marudzi. Bo ona teraz „chciałaby” (tradycyjnie przewracam oczami) odszukać swoje hobby. Ja kotku niestety nie wiem, co Cię interesuje, ale podpowiadam. Mam kilka pomysłów, skorzystasz? Tak? To do dzieła, bo czas ucieka.

Po pierwsze siadasz sobie wygodnie, co jest bardzo przyjemne, zaczynasz myśleć, co kręciło Cię w dzieciństwie. Uważam, że często tak jest, że to, co człowiek pokochał, za przysłowiowego dzieciaka zostaje z nim na całe życie. Przysłowie „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąca” może też mieć pozytywne przesłanie. Ja ostatnio robiłam porządek w swojej biblioteczce, znalazłam książkę pt. „Testament diabła. 44 historie z życia mistrza” autorstwa Tomasza Golloba oraz Dariusza Ostafińskiego. Pierwszy Pan to jeden z bardzo utytułowanych polskich żużlowców. Drugi to fotoreporter i dziennikarz związany z żużlem. Razem popełnili powyższą książkę, którą osobiście oceniam na pięć gwiazdek, ale już w pierwszej historii jest, sedno tego, o czym piszę. Gollob od najmłodszych lat kochał się ścigać, rower zmienił na kolejne motocykle. Cross to jego pierwsza miłość, przy której ładował akumulatory, odpoczywał. A każdy trening to fascynująca przygoda. Niestety ta miłość ma smutny ciąg dalszy, ale jestem pewna, że to jest ten rodzaj pasji, któremu nie można się oprzeć i przyciąga jak magnes. A teraz zapraszam do sentymentalnej podróży w przeszłość. Co było Twoją miłością? Można do tego wrócić?

Po drugie wejdź do sklepu z prasą, może być kiosk na dworcu (tylko bogato zaopatrzony!), może być „Empik”. Wybierz trzy pozycje z dostępnej prasy, ale błagam nie cosmo, bo Twoim hobby nie ma być jak zrobić facetowi dobrze ręką (poważnie jest taki artykuł pt. „Robótki ręczne, o jakich on nawet nie śnił” z września 2014 roku. Dla ciekawskich: tak przeczytałam, więcej nie napiszę, na razie ). I czytasz, czytasz może jakiś artykuł Cię zainspiruje.

Po trzecie przeglądaj namiętnie social media, ludzie robią tysiące ciekawych rzeczy. Bo teraz jest moda na oryginalność. Corpo robi się passę, wyścig szczurów męczy, jednakowe uniformy nudzą. Ludzie chcą mieć swój własny biznes. Chcą wyróżniać się z tłumu. Nie jestem fanką blogów modowo/urodowych, ale podziwiam dziewczyny, które zrobiły coś fajnego, czego podstawą była miłość do czerwonej szminki. Czasem mnie śmieszy, że na insta obserwuje ludzi, którzy sadzą kwiatki na tarasie, ale dzięki nim ja też wiem jak je posadzić. Przez rok czytałam namiętnie pewnego blogera, aż postanowiłam założyć swojego bloga.

Po czwarte pomyśl, o tym, co kochasz, co naprawdę Cię inspiruje. Jeśli jest to sport. Super. Moja koleżanka w zeszłym roku zaczęła przygodę z nordic walking. Nie była typem sportowca, nie jest szczupła jak trzcina. Po prostu chciała mieć 45 minut dla siebie, chciała odskocznie. Teraz startuje w zawodach, terminarz ma zapisany. A ja kibicuje! Mam dwie znajome, które w zaciszu swojej własnej kuchni mają małe cukierenki. Robią w nich cuda, które cieszą mnie i innych oraz przynoszą dodatkowy pieniążek do budżetu domowego. Znam człowieka, który kiedyś zakochał się w skomplikowanych dla mnie kodach informatycznych, tak długo zgłębiał temat, aż wykorzystał całkowicie, dziś ma swoją firmę. Brawo!

Moim skromnym zdaniem pasja to nie tylko ekstremalne sport, nowy biznes itp. Czasem to bardzo proste, przyziemne rzeczy, za które nie trzeba płacić zdrowiem, życiem czy fiaskiem finansowym. Lubisz gotować, to wrzuć w wujka Google np. makaron z krewetkami. Banał, ale teraz rozbij to na małe kawałki. Znajdź przepis, składniki, poczytaj o nich (A dlaczego krewetki są tygrysie? Jak oczyścić krewetkę? Dlaczego warto jeść krewetki? Ciekawostki na temat krewetek?), ugotuj, zaproś znajomych na degustacje. I cudownym sposobem pustka życiowa mniejsza. Pomysł niby banalny, a bardziej chce się żyć. I buzia się cieszy. A o to chodzi, aby mordka się cieszyła od ucha do ucha. Hobby powoduje uśmiech na mojej twarzy, czyli to jest to paliwo życiowe. Tankuj do pełna.

Masz moje podpowiedzi, nie siedź, nie marudź, ruszaj! Wdrażaj je tak długo po kolei, aż znajdziesz hobby. Może to będzie za chwilę, może za miesiąc, a może za rok. Wiem jedno, że jeśli zrobisz, krok w stronę poszukiwań to będziesz o krok dalej od czarnej dziury, która nazywa się pustką życiową. Dobrze wiem, co to pustka życiowa, wiem, jak potrafi wessać człowieka w swoją głębię. Byłam tam, dziękuje, za żadne skarby świata nie wracam. Więc graj choćby taśmowo w warcaby.

Tak się rozpisałam, że zapomniałam, że Księciunio był poszukiwany w części pierwszej. To nic pojawi się w innych wpisach.