Skip to content

Odwróć zasady gry

Otagowano jako: Obserwacje, i Relacje

Macie czasem takie nieznośne uczucie, że coś za Wami chodzi? Może ostatnia usłyszana piosenka przed wyjściem z domu? Wczoraj jechałam Uberem, kierowca był namiętnym fanem stacji VOX. Chciałabym napisać, że na ważne spotkanie biznesowe jechałam, ale nie, bo do dentysty. Pan stomatolog starszy mało uroczy, ale dobry fachowiec. Jestem na leczeniu kanałowym a w głowie „UUUU Jakbyś tak mnie zechciał, dam Ci słowo, że będę najlepsza. Jakbyś tak mnie zechciał, mieć, dałabym Ci wszystko czego chcesz”. Matko i córko! Nie chciało mi się to wyłączyć! W mojej głowie cały czas, gdybyś tak mnie zechciał, byłabym najlepsza. Nie byłabym! Bullshit – tak w obcym języku napisałam, aby cenzuralniej brzmiało.

„Jakbyś” to spójnik, który określa, że sytuacja nierzeczywista może się spełnić. Można przypuszczać, że gdyby mężczyzna zechciał, bo zakładam, że z jakiegoś powodu nie chce, to ona byłaby dla niego najlepsza. Fakt, nie zaprzeczalny, należy być dobrym dla kogoś, kogo się kocha, jednak bez przesady. Szanować się należy, bo skoro my się nie będziemy szanowały. Kto zrobi to za nas?

Wyobraź sobie taką sytuację. Szaleje za Tobą setka mężczyzn. Każdy z nich jest na Twoje najmniejsze skinie palcem. Możesz z każdym porozmawiać, pójść na kolację. Spełnią Twoje najskrytsze zachcianki. I jak jest? Dużo lukru jest. Słodko jest. Mdło.

Mając mnogość wyboru, nie wybieramy nic. Zachowujemy się niczym osiołek z bajeczki Aleksandra Fredry „Osiołkowi w żłobie dano: w jednym owies, w drugim siano. Uchem strzyże, głową kręci i to pachnie i to nęci. Od którego teraz zacznie, aby sobie podjeść smacznie? Trudny wybór, trudna zgoda: chwyci owies, żal mu siana, chwyci siano, owsa szkoda… I tak stoi aż do rana, a od rana do wieczora. A i nareszcie przyszła pora, że oślina podczas jadła z głodu padła”. Zawsze mówię, że w bajkach jest dużo prawdy.

Jednak my kobietki to przewrotne jesteśmy, bo jeśli znajdzie się w tym towarzystwie mężczyzna, który nagle przestanie interesować się wdziękami niezdecydowanej lilii, to gwarantuje, że wtedy na pewno ona zainteresuje się nim. Pomimo tego, że może być lekko nieokrzesanym troglodytą. Nawet jeśli wspomniana powyżej już tylko 99, będzie się dwoić i troić zabiegając o kobiece wdzięki. Sloganowo wybieramy to, co niedostępne, fascynujące, tajemnicze. Kolejny raz. Bullshit.

Mężczyzna zastosował prostą i sprawdzoną metodę. Przestał wykazywać zainteresowanie, by zobaczyć jak się zachowasz. W męskiej naturze leży badanie gruntu, czasem nawet dosłownie. Nasz bohater artykułu wycofał się, żeby zyskać gwarancję swojej pozycji. Jeśli kobieta zareaguje emocjonalnie, będzie wydzwaniać, szaleć, biegać za nim, wtedy on zyska kontrolę nad sytuacją. Jeśli będziesz, na każde jego skinienie nucąc pod nosem „Jakbyś tak mnie zechciał..” jemu się to znudzi. Tak samo, jak jej znudzili się wspominany powyżej tłum adoratorów.

Jak znaleźć złoty środek? Mamy dwie prawdy. Pierwsza jest taka, że nie lubimy zbyt miłych ludzi. Nie pociągają nas. W obecnych czasach, gdy mamy pozorną wolność pragniemy jasnych i klarownych zasad. Chcemy, żeby ktoś nam jasno powiedział „Masz robić to i to!”. Tak tego chcemy. Dlatego tylu mężczyzn zostaje pantoflarzami, a kobiety naprawdę wolne czują, się najlepiej ze skrępowanymi nadgarstkami leżąc w łóżku. Czy ktoś odważny potwierdzi? Pewnie nie, bo trochę wstyd, ale mi na ucho zdradziła Wróżka Zębuszka i Matka Chrzestna Kopciuszka, że tak jest. Drugą prawdą jest, że zawsze możesz się sprzeciwić. Nie musisz zachowywać się jak potulna owieczka idąca na rzeź. Najbardziej fascynującą jest sytuacja, gdy nie możesz, przewidzieć jak zachowa się druga osoba. Poza tym wyznaczając granice, zdobywasz szacunek. Pokazujesz, że dotąd i nie dalej. Nie ma nic bardziej seksownego niż taka postawa. Każdy chce przecież być z osobą, która wie, ile jest warta. Potrafi to obronić, oczywiście w kulturalny sposób. Nie chodzi mi tutaj o chamstwo, ale o pewność siebie w wyrażanych gestach i słowach. To działa jak afrodyzjak. Spróbuj!

Panie z disco – polowej formacji Top Girls zmusiły mnie do przemyśleń. Nie oceniam ich sztuki, nie znam się, nie mój target. Z tego, co przeczytałam, gwiazdeczki się z nich robią. Dobrze! Zawsze popieram rozwojowe kobiety! Życzę powodzenia na przyszłość!

Dzisiejszy wpis, trochę się rozjechał, minął z moim talentem pisarskim, chyba gdzieś w okolicach trzeciego akapitu. Może to wina znieczulenia u dentysty? Może to wina pewnego przystojniaka, którego mam ochotę kopnąć w prawą piszczel. Może to wina, stacji VOX? Przecież jestem melomanką. Na szczęście kupiłam bilety na Krzysztofa Zalewskiego. Wszystko się zrównoważy. Jest nadzieja. Powrócę w rewelacyjnym stylu z inną melodią w głowie.