Skip to content

Kupić, nie kupić?

Otagowano jako: Obserwacje

Jak sobota to tylko do Lidla, do Lidla, więc poszłam, zgodnie z tym, co głosi slogan reklamowy. Pomiędzy keczupem a musztardą, gdy wybierałam makaron, zadzwoniła do mnie cioteczka Antonina. Poczciwa kobita chciała mi przypomnieć, że na dzień pierwszego listopada muszę, ale to muszę wystroić się na cmentarz. Miło też by było, jakbym z przystojnym przyjacielem przyjechała. Uwielbiam te wiejskie tradycje, naprawdę. Proboszcz całą wieś na jedną godzinę na msze zgoni. Jednak jeśli ktokolwiek myśli, że modlić się za dusze zmarłych to bardzo się myli. Może główne założenie takie jest, ale w ten szczególny dzień alejki polskich cmentarzy zmieniają się w wybieg mody godny kozaczka lub innego kaloszka. Cud, miód i orzeszki. Pewnie cioteczka już płaszcz z karakułów odświeża, a sąsiadka kołnierz z lisa odkurza (taki okropny z łapkami i nosem, bleeee).

Pomyślałam sobie, że zrobię kobiecinie przyjemność. Wystroję się niczym singielka na speed dating. Niech pół wsi na czele z sołtyską padnie. Mało tego niech wszyscy padną, nie powstaną. Udałam się więc na zakupy, do jednego z dużych centr handlowych, których notabene u mnie w mieście pod dostatkiem. W którą stronę, nie pojechać zawsze jest centrum handlowe. Co ciekawsze zawsze jest w nich pełno ludzi obładowanych siatami z zakupami. Niby Poznaniacy słyną ze skąpstwa, ale wydawać pieniążki na ciuszki to lubimy.

W tym szaleństwie postanowiła towarzyszyć mi Gabryśka, bo we dwie to zawsze raźniej. Jedna drugiej coś doradzi, odradzi. W pierwszym sklepie, w którym jakość nie czyni cudów, nie dało się przysłowiowej szpilki wbić. Ważna rzecz kupić buty na cmentarz, aby się dobrze w błocku brodziło. W drugim sklepie z butami, największej konkurencji tego poprzedniego uświadomiłyśmy sobie, że już jesteśmy dorosłe, nie dla nas buty, które reklamuje młodziutka Julia Wieniawa. Toż to peszek. Kolejno przymierzyłam z dwadzieścia kurtek, tu dylemat z kolei brzmiał „Ma być mi ciepło? Czy mam dobrze wyglądać?”. Potem jeszcze były sukienki jakościowo niewarte funta kłaków, wycenione na niebotyczne kwoty. Z tego wszystkiego poziom cukru mi spadł, musiałam spałaszować czekoladowe ciastko. Potem udałyśmy się do domu, przechodząc na każdym czerwonym świetle. Ach, te szaleństwa statecznych trzydziestolatek.

Zdecydowanie shopping nie dla mnie. Z metek już dawno wyrosłam. Stroić się lubię, ale nie pod idiotyczną presją. Ja jestem już dużą dziewczynką, wiem, że to, co na mnie, nie świadczy o mnie. Moje poczucie własnej wartości nie jest zależne od ceny ubrania, tym bardziej od metki producenta, projektanta. Ja sama w sobie jestem produktem wysokiej klasy, składającym się z oryginalnych części made in Wielkopolska. Nie muszę nic w sobie poprawiać. Może z wyjątkiem wrednego charakteru, ale jakieś wady należy mieć. „Lepszy diament ze skazą niż zwykły kamyk bez niej” jak mawiał Konfucjusz.

Proszę Państwa, chciałam teraz obwieścić wszem wobec każdemu, komu to wiedzieć należy, że Święto Wszystkich Świętych to dzień zadumy. Dzień ten powinien kojarzyć nam się ze zapalonym zniczem, z grobem bliskich osób, z cmentarzem, wiązanką kwiatów oraz modlitwą, jeśli ktoś jest wierzący. Jeśli nie to myślę, że symboliczne zapalenie świeczki na grobie staje się też świecką tradycją. W tym dniu udajemy się z całymi rodzinami na cmentarz i odwiedzamy groby naszych bliskich, przyjaciół, rodziców, krewnych, znajomych, stawiając kwiaty, zapalając płomyk, wierząc, że są szczęśliwi, gdziekolwiek to jest. Nie są niezbędne do tego nowe kozaki, czy płaszcz. Uwierz, że bez fryzjera i kosmetyczki też dasz radę! W kurtce sprzed trzech sezonów też Cię wpuszczą. Obiecuję.

Ja przemknę przez cmentarz niezauważona boczkiem, bo w tym dniu, to nie ja jestem najważniejsza. Muszę tylko jeszcze cioteczkę poinformować, że się nie wystroję, ba ja nawet nie dojadę na określoną godzinę. Ciotka na szczęście mądra kobieta zrozumie. Karakuł nie założy, bo za ciepło.

Przystojniaka to na lody zabiorę, w listopadzie też można. Myślę, że będzie wysoko usatysfakcjonowany. Bo swoją drogą to takie trochę perwersyjne chodzić z facetem na cmentarz. Gabryśka twierdzi, że „to takie trochę creepy”, czyli wywołujące przysłowiową gęsią skórkę. Reasumując lody to lepsza opcja.