Skip to content

Jesteś taka piękna!

Otagowano jako: Inspiracje, i Relacje

„Trzeba uderzyć głową w coś twardego, żeby kobieta zaczęła się uważać za atrakcyjną?” takie pytanie zadają sobie krytycy najlepszego najsłabszego filmu, jaki ostatnio udało mi się obejrzeć, czyli „Jestem taka piękna” z Amy Schumer w roli głównej.  Film z prostym, ale prawdziwym przesłaniem, które sprawiło, że na końcu uroniłam słoną łzę. Płakałam nad wszystkimi kobietami, które nie akceptują siebie. Bo to cholernie ciężkie żyć na co dzień z kimś, kogo się nie lubi. Równie dobrze można zamknąć się w celi z największym wrogiem. Jednak cele opuścisz po odbyciu kary. Z życiem to już inna sprawa. Pozostaje się tylko z sobą dogadać.

Podążając za słowami Renee Bennett, wszystkie rodzimy się jednakowe. Każdy noworodek jest uroczy. Wraz z tym, jak dorostamy, towarzyszą na słowa, że powinnyśmy być „takie a takie”. Która z nas nie słyszała „nie jedź tyle, bo będziesz gruba, jeszcze krzesło zarwiesz” lub „zjedź więcej, bo jesteś taka chuda, że wiatr Cię porwie”? No to jak to jest? Mamy paradoks, bo wnioski są sprzeczne. To lepiej być grubym czy chudym? Najgorsze jest to, że słowa wzrastają z małą dziewczynką. Ma trzydziestkę na karku, a z tyłu głowy słowa mamy lub babci, że ma jeść albo nie jeść. I ciągle za chuda. Cały czas za gruba. Krzywy nos. Za cienkie włosy. I tysiąc innych. Masz tak? Jeśli tak to właśnie nad Tobą płakałam.

Samoakceptacja to wyraz zaufania, wiary i szacunku do samego siebie. Składa się na poczucie własnej wartości. Jednak pytanie zasadnicze brzmi jak sprawić, aby pokochać samą siebie? Niby takie proste, ale jednak pewnie są tłumy dziewczyn, które stoją przed lustrem niczym filmowa Renee i płaczą. Ja się na to nie godzę. Bo szkoda życia.

Przecież każda z kobiet może od jutra spróbować polubić siebie? Zaprzyjaźnić się ze sobą. Może nie od jutra. Najlepiej od zaraz.  W tej chwili! Po co całe życie iść z wrogiem ramię w ramię? Lepiej z przyjacielem. Na początek zacznij tolerować własne niedoskonałości. Ja na przykład od dawna powtarzam, że duże pupy są sexy, bo pomimo najlepszych starań nigdy nie będę miała idealnej małej pupy, tak samo, jak nigdy nie będę aniołkiem Victoria Secret. No nie da rady. Nawet chyba bym nie chciała być żadnym aniołkiem. Diabełkiem to tak! W związku z tym, że każda z nas jest niedoskonała, może też warto przestać się krytykować. Bo to bez sensu, nie ma tak, że ktoś jest kompletnie do niczego. Może po prostu jeszcze nie odnalazłaś swojej mocnej strony. Każdy człowiek taką posiada. U każdego też jest inna, więc nie warto się porównywać. Bo czasem jest to tak kuriozalne, jak porównywanie figury Doroty Wellman i Anji Rubik. Tu nie ma która jest lepsza. One są inne i tyle. Nie ma co dyskutować. Dziewczyno nie zapomnij też sprawić sobie frajdy. Kup sobie coś. Ciastko z kremem lub drogą kieckę. Wszystko zależy od fantazji i stanu konta. Wyklucz ze swojego życia toksycznych ludzi, którzy szepczą, że masz być „taka a taka”. Natomiast od reszty przyjmuj komplementy, bo to przyjemne. Na koniec najważniejsze czerp radość z seksu, nie wiem, jak to działa, ale orgazmy są najlepsze na podbudowanie samooceny. Jeden orgazm to dziesięć dodatnich punktów na skali własnego poczucia własnej wartości. Gorąco zachwalam.

Może Renee jest trochę zwariowana, może brakuje jej ogłady i kultury osobistej, ale roztacza czar i urok osobisty. Jest tak rozkosznie zakochana sama w sobie, że nie sposób się nie uśmiechać. Ja też czasem jestem jak Renee. Niedawno byłam zachwycona, wracałam z zakupami do domu, większość mężczyzn na ulicy spoglądała na mnie, niektórzy nawet się uśmiechali. Ach, pomyślałam, że jestem taka piękna. Dopiero w drzwiach mieszkania zauważyłam, że wróciłam ze sklepowym koszykiem. Całą drogę do domu radośnie maszerowałam sobie z zielonym koszykiem z Żabki. Pewnie spotkani przechodnie zastanawiali się, co za wariatka sobie radośnie podryguje, machając sklepowym koszykiem. No nic w tym szaleństwie jest metoda, jeśli nie wiesz, jak zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej zrób coś niekonwencjonalnego. Odważ się. Kto nie ryzykuje, szampana nie pije. A wracając do filmu, bo od niego się wszystko zaczęło, to jego główne przesłanie właśnie brzmi: olej konwenanse, ciesz się życiem. Reasumując, odważ się na coś nowego. Zostań współczesnym kopciuszkiem jak główna bohaterka. Tylko nie pij za dużo, bo zgubisz dwa pantofelki, a już prawie po wyprzedażach.