Skip to content

Jak zdenerwować mężczyznę?

Otagowano jako: Obserwacje, i Relacje

Uwaga! Uwaga! Achtung! Achtung! Dzisiejszy artykuł proponuje czytać wyłącznie kobietom z dużym dystansem do swojej wspaniałej osoby i otaczającego świata. Bo dziś oto Drogie Czytelniczki nadszedł czas posypania głowy popiołem i przyznania się do kilku niewinnych, słodziutkich grzeszków. Bo przecież każda z nas wkurzyła mężczyznę, swego prywatnego lub cudzego. Często robimy to zupełnie nieświadomie, ot tak wychodzi to z naszego charakteru. Czasem robimy to celowo, wtedy dopiero pokazujemy charakterek.

Język lata jak łopata. Uwielbiamy gadać, trajkotać, omawiać. Nawet jak nie mamy o czym rozmawiać, to mówimy o niczym. Trudno to zrozumieć mężczyznom. Czasem się zastanawiają czy nie robimy tego celowo, aby uprzykrzyć im życie. No nie, takie jesteśmy. Nie martwcie się Panowie, nie planujemy, zbiorowego ataku paplaniny spotykając się z koleżankami. Po prostu debatowanie, dysputowanie, gdybanie, gaworzenie i wiele innych jest fenomenalnie wspaniałe. Ja jestem najlepszą telefonistką świata. Operatorzy telefonii komórkowych kochają takie Klientki jak ja, ciągle z telefonem przyklejonym do ucha, dzięki mnie pewnie zarabiają miliony. Schody zaczynają się, gdy rozmawiam przez służbowy, a tu psikus dzwoni prywatny i stacjonarny. Co tu wybrać? Tyle opcji? Mój przyjaciel twierdzi, że powinnam w call center pracować, ale pewnie w wydaniu tylko dla dorosłych. Problemem jest tylko mój głos, chyba za mało zmysłowy, a za bardzo jazgotliwy.

Proszę Państwa, jak idę, na randkę to zamawiam tylko sałatkę, bo na diecie jestem, też tak nie wypada, aby się przy potencjalnym przyszłym mężu obżerać. Decyduje sałatka, lekka, prawie bez kalorii. Samo zdrowie. Jednak jak widzę, że on ma na talerzu frytki, usmażone na głębokim tłuszczyku, osolone, przepyszne. Więc podjadam mu te frytki, zjadam dużo frytek. Facet głodny to zły. Nic dodać, nic ująć, rozumie się samo przez się. Chcesz, zdenerwować mężczyznę? Zjedz mu jego posiłek. Dodatkowo jak będzie głodny, nawijaj jak katarynka, pytaj o rady, opowiadaj.  Gwarantuje, będzie wesoło.

Jeśli o jedzonku mowa, to należy przypomnieć, że jego nadmiar powoduje, utworzenie się uroczych lub mniej uroczych wałeczków tłuszczyku. Kto co lubi. My kobietki to za nimi nie przepadamy. Później wymuszamy na naszych lubych, aby nam mówili coś w stylu „kochanie nie wyglądasz grubo, wyglądasz dobrze”. Podpisuje się pod tym dwoma rękami, też tak robię, wymuszam komplementy, im mam więcej kilogramów tym bardziej. Czas na dietę! Raz samiec zniesie, dwa razy również, ale w dużym stężeniu nie bardzo. Nie dziwię się. Bo to głupie, jeśli kręcisz faceta, staje mu na Twój widok, to na pewno mu się podoba, to co widzi. Powtarzanie oczywistych rzeczy może go zirytować. Dziewczyno, ciesz się! Wygrałaś los na loterii. Pamiętaj również, że komplementy należy przyjmować.

Mężczyznę można zamęczyć w bardzo prosty sposób, bądźmy namolne. Ukochany jest w pracy, a my wyślijmy mu kilkanaście sms-ów, dzwońmy kilka razy. Oczywiście z mało znaczącymi sprawami, przynajmniej dla naszego najdroższego, bo dla nas są na wagę życia i śmierci. Drogie Panie jak chłop znajduje się, w swoim męskim świecie to nie warto go z niego wyrywać. Niech sobie w nim będzie, robiąc swoje męskie wielkie rzeczy. Będzie zadowolony. Nie zamęczajmy faceta wszystkimi możliwymi kanałami komunikacji. Dajmy mu trochę zatęsknić za nami, trochę wolności (ale pamiętajmy o trzymaniu ręki na pulsie).

Skoro mowa o nachalności to do grzechów śmiertelnych należy zaliczyć naciskanie na związek, ślub lub potomka. Oni wtedy uciekają w podskokach, szybciej niż Króliczki Duracell. Był i nie ma. Jeśli mężczyzna nie stawia Cię na piedestale, to nie naciskaj. Jeśli nie dojrzeje, to przykro mi, pewnie nie jest Wam szczęście pisane. Będzie przeciwnie? To gratuluje! Najgorzej to wyprzedzać czas, fakty. Należy poczekać, aby była to wasza wspólna decyzja. Tak po prawdzie naciskanie na związek, ślub lub dziecko to desperacja. Ona nigdy nie niesie z sobą nic dobrego, tylko złość, żal i łzy.

Dodatkowo do zapalników można zaliczyć poprzestawianie mu wszystkiego w domu. Usilne próby zmienienia jego stylu życia. Namiętne kupowanie ubrań nie pasujących do jego starej garderoby. Zmuszenie go, do rzeczy, których nie lubi. Zbyt częste wizyty u mamusi (oczywiście nie chodzi nam o jego mamusię). Zbyt duże demonstrowanie samodzielności (naprawie sobie sama samochód; ja nie). Zachowań małej rozpieszczonej dziewczynki (moja największa przywara, złoszczę się i tupie nogą, jak mi się coś nie podoba). Z kolei o fochach „przed okresowych” można napisać elaborat. Nie mogę też zapomnieć o kobiecym „moim prawo”, czyli faktycznym lewo.

Temat rzeka, pełen drwiny, kpiny i stereotypów. Zawsze uważałam się za kobietę ponad wszelkie niby kobiece przywary. Do rozważań zmotywowało mnie moje własne zachowanie, więc teraz czas na historię z życia wziętą, dawno takich nie było. Cały sierpień chodziłam i marudziłam, tupałam nóżką, denerwowałam się, bo chciałam kupić coś pięknego, a waluty standardowo brak. Wyżaliłam się kilkukrotnie mężczyźnie cudzemu, bo swojego prywatnego nie posiadam, gdzieś się zgubił, od dłuższego czasu nie mogę go znaleźć. Mężczyzn jak przystało, na prawdziwego stuprocentowego samca stanął na wysokości zadania, bo kobieta w potrzebie. Otrzymałam około dwudziestu dobrych porad, ale ja nie. Potem ofiarował pożyczkę, ale ja nie. Potem zakup mojej wymarzonej pięknej rzeczy, ale ja nie. Nie, nie, nie. Wszystkie pomysły są głupie. Jak to się mówi zawsze w dupie źle. Rozmowa skończyła się trzaskaniem drzwiami, obrażaniem i fochem (bo nie doradził!). Zdarza się. Jednak potem przychodzi chwila refleksji, oby wtedy nie było za późno, może nie na przeprosiny na nie zawsze jest czas. Gorzej z ich przyjęciem. To już grubsza sprawa.

Drogie Panie, bo pamiętajmy, że mężczyźni i ich męski świat jest o wiele mniej skomplikowany niż nasz. Mężczyźni są prości (nie mylić z prostactwem), ale to my ich komplikujemy. Może to dziwne, czasami wkurza, ale też jest urocze.