Skip to content

Gdzie te chłopy?

Otagowano jako: Relacje

Wiem, wiem sztampowy tytuł. Był też wpis, że związek może później, ale jednak chłopa miło mieć. Tym bardziej że ja doskonale pasuje do garnituru, z mundurem trochę mniej, natomiast z dresem nie komponuje się wcale. Mężczyźni w garniturach są jak najbardziej wskazani. A tymczasem przewrotny los podesłał mi ostatnio filologa japońskiego w bermudach w kratkę. Dla zainteresowanych bermudy to krótkie męskie spodnie o szerokich nogawkach. Coś totalnie okropnego, czasem występują w zestawie z długimi białymi skarpetami i „Kubotami”. Styl rodem z lat 90 – tych, tylko kreszu brakuje. No ale do tematu, mama zawsze mi mówiła, że nie ocenia się książki po okładce, czyli daje się człowiekowi szanse. Człowiek szanse chciał łapczywie wykorzystać, aż za bardzo. Niedługo niestety umarłabym w wyniku zagłaskania na śmierć albo przecukrzenia, bo było tak słodko, słodziutko… Fack! Żygać się chce! Nie nadaje się na love story z amerykańskich filmów. Po setnej albo tysięcznej emoji z serduszkami zamiast oczu padłam. A jak ja padam, to znaczy, że mam serdecznie dość. Kurwa chłopa chce, chłopa! Nie zakochanego gimnazjalistę ze znajomością japońskiego. Choć japoński przyszłościowy język, a w razie braku gotówki można zawsze robić tłumaczenia dla Samsunga. Niestety Pan Filolog w bermudach nieprzyszłościowy.

Straszna suka jestem, taka refleksja mnie naszła dzisiejszego wieczoru. Bo uwielbiam rozkazywać mężczyzną, a potem się nudzę, tymi co mnie słuchają. Mało to logiczne, ale w relacjach damsko – męskich logiki czasem ani krzty. Po prostu taki mam charakter, klimat też temu sprzyja i mam frajdę.

Są typy mężczyzn, których wręcz należy trochę skarcić. Pierwszy typ to „Gburek”, ostatnio jednemu i to należącemu do palestry, więc dobrze, że mnie z powództwa cywilnego nie pozwał, wytłumaczyłam zasady dobrego wychowania, podkreślając to trzaśnięciem drzwiami. A dziś zjawił się z uśmiechem od ucha do ucha i radosnym „Dzień Dobry”. Działa? Działa. Drugi typ to „Nadęty Bufon”, czyli on wszystko wiem najlepiej, bo jest wspaniały i mam dużo pieniędzy, które rekompensują jego kompleksy. Przykro mi nie jesteś najwspanialszy, jesteś, no po prostu jesteś. Nawet „Gburek” jest od Ciebie lepszy. Trzeci typ to „Cwaniaczek – Podrywaczek”, czyli maczo atakuje. Jest najlepszy, tylko brać go do łóżka w potocznym slangu wyra, wszystkie kobiety przecież marzą, aby z nim być. No nie wszystkie, te inteligentne na pewno nie. Na końcu nie lubię synów swoich ojców, czyli w życiu niczego się nie dorobili, bo na wszystko zapracował zaradny ojciec. Oni teraz trwonią fortunę rodzinną. A fortunę powinno się pomnażać. Na koniec tylko nadmienię, że obiecałam nie pastwić się już nad moim „Gburkiem”, bo okazało się, że on jeszcze trzydziestego roku życia nie skończył, a mama mi tłumaczyła, że nie zaczepia się młodszych i słabszych. No to wyjątkowo jak zawsze posłucham.

No tak wredna małpa ze mnie czasem, a nawet często. Nic dziwnego, że staropanieństwo poważnie mi zagraża. Bo trudno o mężczyznę, który ma równie silną osobowość lub nawet silniejszą niż moja. Mężczyznę, który nie da się ustawić. Zdaniem niektórych kobiet logikę mam głupią. Bo mężczyznę to ponoć należy sobie „wychowywać”, aby chodził jak w przysłowiowym zegarku. Mnie to ewidentnie nudzi. Monotonia mnie zabija. Ja się lubię pokłócić, podroczyć to zawsze rozwija. Jeśli nie wierzycie, zapytajcie psychologa, pewnie potwierdzi, że kłótnie są rozwojowe.

Wiecie co tak sobie snuje jakieś marzenia senne, które nie przekładają na rzeczywistość. Bo na rynku współczynnik dostępności inteligentnych mężczyzn z błyskiem w oku wynosi zero. Przynajmniej na moim rynku. Mój bazarek oferuje tylko bezrobotnego posła pewnej partii (tak wiem, powinnam przestać już z niego szydzić, ale nie mogę się opanować), filologa japońskiego lub kilku zajętych. Hmm… No niby nie ma wagonika, którego nie można odczepić. Co jakiś czas słyszę też, że panowie niby mają luźne układy z małżonką. To tak zwane otwarte związki, czyli tere-fere. Z dziećmi też mają otwarty związek? Tatuś tłumaczy synkowi, że dziś nie poświęci mu czasu, bo do innej pani jedzie? Słabe. Ciekawe, jakie wyrośnie nam nowe wspaniałe pokolenie? Bo z wartościami w naszym jesteśmy trochę na bakier. To, co przekażemy potomności? Chyba nie moje zmartwienie, pedagogiem nie jestem.

Małpa, małpa ze mnie okrutna, ale w tym całym bałaganie i pogodni za przysłowiową drugą połówką pomarańczy proponuje mieć dużą dozę humoru i spory dystans do życia. Jeśli nie masz, zaciszne gabinety psychologów również powitają Cię z otwartymi ramionami.