Skip to content

Co kobieta robi na Marsie?

Otagowano jako: Obserwacje

Kto tu zagląda, ten wie, że lubię ciekawostki. Jestem największą fanką amerykańskich naukowców, szczególnie tych nagradzanych antynoblem. Ig Noblem nagradza się badania, które w pierwszej kolejności śmieszą, później zmuszają do myślenia. Mnie tylko rozbawiają, bo nie zastanawiam się, dlaczego rozchlapuję kawę (antynobel z dynamiki – badania nad rozchlapywaniem kawy) lub jaki związek ma krokodyl z hazardem (antynobel z ekonomii – badania z tego zakresu). Absurdów jest więcej, mój ulubiony to „Czy kot jest cieczą?”. Jeśli znasz odpowiedź, koniecznie zostaw w komentarzu. Jednak dziś nie będzie o tak prestiżowych badaniach, ale równie ciekawych.

Czytałam sobie ostatnio miesięcznik Fokus, ten z owocowo – warzywnym bykiem na okładce, na widok, którego miałam ochotę na soczystego schabowego. Popularny artykuł o weganizmie, nie odwiódł mnie od pożerania kurczaczków, krówek, świnek. Też tak masz? To piąteczka! Nie wiem? Mówi się jeszcze piąteczka? Tak czy inaczej, znalazłam ciekawy artykuł o „Astronautach na niby” (autor: Piotr Kościelniak; Fokus nr 08/275). Ludziach, którzy udają się na pustynię lub Hawaje na misje analogowe, czyli symulujące warunki na czerwonej planecie. Celem eksperymentów jest uzyskanie informacji czy załoga wysłana na Marsa poradzi sobie z wszystkimi problemami, zaczynając, od technicznych kończąc na ludzkich słabościach. Wszystko pięknie, wszystko super na wyprawach. Jest tylko jedno, ale, bo zawsze musi być jakieś zastrzeżenie. W sztucznie stworzonych warunkach o wiele razy więcej niż sprzęt zawodzi ludzki czynnik. Autor przetacza, że podczas badań w Moskwie to właśnie kobiety były przyczyną największego ambarasu (What? What? What?). Kłopotem było, że obecność pań wywołała napięcie seksualne (moim zdaniem tego rodzaju napięcie nie powinno być kłopotliwe, ale fascynujące). Pierwszą napastowano, druga to ta od napięcia. A mężczyźni to nie wywołują napięcia seksualnego? Co? Moim zdaniem, aby było napięcie, to punkt A musi oddziaływać na punkt B. Co nie? Taka stara prosta prawda. Dobrze, że w filmie „Marsjanin” Matt Damon był sam, bo on to dopiero mógłby wywołać napięcie. Pomimo tego, że główną tezą artykułu jest czy wysyłać ekspedycje ludzkie na nieodkrytą planetę, czy roboty? Ja, jak to u mnie bywa, zwróciłam uwagę na wątek damsko – męski.

Nie lubię, bardzo nie lubię, jak przedstawia się kobietę tylko wyłącznie jako obiekt seksualny. Obecnie jest to popularne, ponieważ seks sprzeda wszystko. Kuso ubrane hostessy są na prestiżowych targach motoryzacyjnych, są również w Wilkowicach na wystawie traktorów. Rozumiem, że atrakcyjne kobiece nogi pojawiają się w reklamach pończoch, ale jaki mają związek np. z reklamą cementu? Kolejno teledyski ze skąpo ubranymi modelkami, najlepiej w willi. Nie wspomnę o reklamach lodów konsumowanych (nie chciałam napisać lizanych, ale tak jakby pasuje) przez ponętną kobietę. Kobiece piękno jako towar wysoce pożądany. Uprzedmiotowienie tak jednym słowem.

No tak, tak, ale nikt tych Pań na siłę pod groźbą śmierci nie przyprowadził. Same przyszły, kasę skasują. Może mądrze zainwestują w swój rozwój albo głupio kupią sobie nowe cyce (choć może to całkiem mądre posunięcie). Niby to i to inwestycja, jednak ja proponuje pierwszą.

Każda kobieta lubi być adorowana. Uwielbiamy, gdy mężczyzna wodzi za nami rozmarzonym wzrokiem. Problem rodzi się, gdy okazuje nam zainteresowanie w prymitywny sposób. Padają proste komunikaty w stylu „fajna dupa”, a wolimy „jakie Ty masz piękne oczy”. No tak, bo oprócz fajnej dupy, jesteśmy też bystre! Może nie wszystkie, ale w przewadze. Niestety jak kobieta reklamuje perfumy, owinięta w tiul nikt nie pomyśli o jej IQ. Proste.

Jaki z tego wniosek drogie dzieci? Taki, że kobietę łatwo sprowadzić do roli towaru. Bo mężczyzna chce towar. Kupi auto i myśli, że zaraz mu piękna długonoga hostessa wskoczy do auta. Czasem się tak zdarza, ale nie za często. W związku z tym za niepowodzenie symulacji odpowiedzialna jest kobieta? Bo co? Bo kusi?

Teraz proszę Państwa, odkryję prawdę objawioną, napięcie seksualne rodzi się pomiędzy parą, która rozpoczyna flirt. Na wysyłany sygnał jest odpowiedź. Akcja reakcja. Ktoś kusi, ktoś jest skuszony. Każdy z nas lubi flirtować, zaspakajamy wtedy potrzebę uznania i adoracji. Czasem robimy to w pełni świadomie, innym razem nie. Jednak do tego tanga trzeba dwojga, zgodnych ciał, no może nie koniecznie chętnych serc. Powtórzę dwojga. W związku z tym, jeśli kobiety podczas symulacji wypraw astronomicznych wprowadzały napiętą atmosferę seksualną to dlatego, że ktoś był na nią podatny, więc jest współwinny nieudanej ekspedycji. Tego zdania mi zabrakło w tym artykule. Takie sobie moje skromne zdanie. Bo ogólnie rzecz biorąc artykuł ciekawy.

A co będzie robić kobieta na Marsie? Myślę, że pracować nad tym, aby doszło do kolonizacji, jak już wykończymy, naszą planetę produkując tony śmieci i zjadając kilogramy mięsa (cholera przyczyniam się do tego, moje prawnuki mnie znienawidzą). Napięcia były, są i będą. Ludzie są tak skonstruowani. Napięcia są potrzebne, bo przecież nasz gatunek musi się rozmnażać, zdecydowanie polecam w tradycyjny sposób. Zatem podnieśmy w triumfie pięść, bo co by nie powiedzieć jesteśmy niezbędne!