Co Cię podnieca?

Kilka dni temu Facebook poinformował mnie o wydarzeniu, w którym mam uczestniczyć. Czytam, z zainteresowaniem, w czym zdecydowałam się wziąć udział. Przecieram oczy ze zdumienia, bo okazało się, że mam imprezę BDSM. Jeśli ktoś nie wiem, co to BDSM to odsyłam na stronę dla dorosłych np. pornohub. Tylko ostrzegam, ale naprawdę ostrzegam! Tam nie jest tak lateksowo – różowo jak w teledysku Rihanny. Nie jest też aksamitnie – koronkowo jak w filmie o pewnym milionerze, niestety filmu nie oglądałam, nie pamiętam, jak się nazywał. Czasem jest brutalnie, brzydko i creepy. No ale kto co lubi. Wszystko dla ludzi. Chyba.

No właśnie a Ty drogi Czytaczu co lubisz? Oj główka zaczęła pracować. Co?  Tak to jest. Uderz, w stół a nożyce się odezwą. Na ogół to ja jestem bardzo ciekawską istotą. Interesują mnie różnego rodzaju perwersje. Od erotomanki (używano tego określenia jako obraźliwe – no padam! Przecież jest przyjazne!) wyzywano mnie po zamieszczeniu tekstu „Środa dzień loda”. Tylko nim zaczniecie, rzucać we mnie kamieniami przyprowadźcie mi mężczyznę, który nie lubi seksu oralnego, czyli tak potocznie zwanego lodzika. A polskie żony w zaciszu swoich małżeńskich sypialni na pewno tak dogadzają swoim parterom. Więc mi się tu nie burzyć!

Fetysze każdy ma. Wszyscy jesteśmy też lekko skrzywieni. Na pewno. Ja mam raczej takie bardzo elastyczne podejście do tematu. Jak dla mnie nie ma zboczeń do momentu, gdy dwie strony się zgadzają oraz mają z tego przyjemność. Do tego momentu jest wszystko ok. Róbcie, co chcecie, życzę przyjemności. Natomiast jeśli ktoś na kimś zaczyna, wywierać mało przyjemną presję to robi się raczej nie przyjemnie. Bo seksem należy się cieszyć, a nie odbębnić tzw. numerek we wtorek wieczorem po filmie. Jeśli ktoś tak ma, to szczerze współczuję. Monotonia zabija wszystko. Mnie w pierwszej kolejności. Nie lubię utartych szablonów.

Ciocia wikipedia podaje, że fetysze to przedmioty, które pobudzają seksualnie. Jednak czy tylko przedmioty? Mnie czasem pobudza zapach. Odpowiedni zapach, nawet wiem, w jakiej perfumerii można go kupić. Psikus losu polega jednak na tym, że nie na każdym mężczyźnie tak pachnie. Zapach musi się połączyć z odpowiednią dawką testosteronu, pewności siebie, inteligencji i arogancji. Wyłania nam się obraz zuchwałego przystojniaka z błyskiem w oku. Jeśli ktoś takiego zna, niech go do mnie przyśle, pewnie się dogadamy. Dziś rano na ulicy pewien Pan mnie zaczarował. Typ, o którym piszę, jak się do mnie uśmiechnął, to miałam, standardowe pierdolniecie. Chciałam za nim pobiec i powiedzieć, że pachnie bardzo seksownie. Nie pobiegłam, bo bym się do roboty spóźniła, a pensje lubię. Swoją drogą ciekawe co by było, gdybym jednak zdecydowała się go zaczepić. Mogłoby być całkiem interesująco. No nic nieświadomie Pan na ulicy został bohaterem fragmentu tekstu. A co do perfum to wybieram nuty zapachowe z piżmem, ambrą i wanilią tzw. z gatunku „ciężkich” lub „gęstych”. Mnie już nie ma, ale one jeszcze długa są. Zapach o mnie przypomina. Połączenie piżma i wanilii to doskonały afrodyzjak (wujek Google potwierdza) do zapachu mojej skóry idealnie pasują.

Tak jak fetysze raczej kojarzą się, negatywnie to afrodyzjaki wywołują już pozytywne skojarzenia. Bo fetysze to strefa zakazana, nawet wstydliwa. Czasem ludzi podniecają naprawdę dziwne rzeczy, których mój otwarty umysł nie pojmuje. Mam nadzieję tylko, że Ci dziwacy znajdą innych dziwaków, z którymi będą szczęśliwi. Tego im życzę.

A afrodyzjaki to coś milusiego jak mityczny szampan z truskawkami z nieśmiertelnego „Pretty Women”. Mnie nie kręci. No cóż, tak jak pisałam, nie przepadam za sztampą. Choć pewną rutynę też sobie cenię.

W afrodyzjaki wierzę. Fetysze posiadam. Głowa pełna pomysłów. Dziś ich nie zdradzę, ale Czytaczu, jeśli jesteś ciekawy, śledź uważnie kolejne wpisy a pewnie dowiesz się więcej. A co do imprezy BDSM, bo każdy pewnie ciekawy, to się nie wybrałam. Ba! Nawet sama się nie zgłosiłam, ktoś chciał mnie zaprosić. Oj fantazja kolegę poniosła. W sumie nawet mi to pochlebia, że jestem bohaterką czyjejś fantazji. Ciekawe co dalej…